POLITYKA

Czwartek, 23 maja 2019

Polityka - nr 7 (9) z dnia 2017-06-27; Pomocnik Historyczny. 3/2017. Dzieje Indii; s. 170-171

Paulina Wilk

Diament pokuty

W sporze o najsłynniejszy klejnot świata Indusi występują jako ofiary kolonializmu, a Brytyjczycy jako wieczna potęga. Ale dzisiaj te role nie mają związku z rzeczywistością.

Awantura o diament. Tuż przed jubileuszem 90-lecia królowej Elżbiety II, w 2016 r. w Indiach zjawiła się para książęca. William i Kate rozpoczęli tournée od slumsów Mumbaju, złożyli wieniec pod Bramą Indii w Delhi, a na koniec pozowali do zdjęć przed mauzoleum Tadź Mahal, na tej samej ławeczce, na której samotnie siedziała niegdyś księżna Diana. I wszystko poszłoby gładko, gdyby nie fakt, że w środku tej wizyty odżyły dawne żale. Wpływowa indyjska organizacja pozarządowa, założona m.in. przez sławy Bollywood i przedstawicieli dobrze sytuowanych rodów, wystosowała pytanie do swego rządu, czy zamierza zrobić coś w sprawie odzyskania słynnego indyjskiego diamentu Koh-i-nur (z perskiego: góra światła), który od 1849 r. jest w rękach Brytyjczyków. Tkwi w brytyjskiej koronie w skarbcu londyńskiej Tower.

Awantura o diament wybucha z nową energią przy każdej oficjalnej wizycie. Doskonale obrazuje, jak trudno Indusom i Brytyjczykom wyjść ze starych ról, nieprzystających ...