POLITYKA

Niedziela, 18 sierpnia 2019

Polityka - nr 36 (2468) z dnia 2004-09-04; s. 70-71

Nauka / Wielkie wymieranie

Karol Sabath

Dinozaury pożarł pożar

Naukowcy wciąż spierają się, jak mezozoiczny świat, a wraz z nim m.in. dinozaury, odchodził do historii. Nowe ustalenia dotyczące daty kolizji Ziemi z kosmicznym bolidem zdają się świadczyć, że przyczyną wielkiego wymierania sprzed 65 mln lat nie był mrok i chłód, jak do tej pory sądzono, lecz żar będący następstwem tego zderzenia.

Zagłada dinozaurów rozpala wyobraźnię badaczy i laików. Tłumaczono ją na setki sposobów, odwołując się nawet do ingerencji kosmitów. Niektóre wyjaśnienia nosiły piętno antropocentryzmu – sugerowano, że to nasi przodkowie, niepozorne ssaki mezozoiczne, pokonali gadzie olbrzymy wyjadając ich jaja. Ta hipoteza nie tłumaczy jednak, dlaczego dinozaury wymarły jednocześnie na wszystkich kontynentach ani dlaczego wraz z nimi zniknęły inne grupy organizmów – morskie głowonogi, gady latające i wodne, a nawet liczne gatunki planktonu pospolitego pod koniec okresu kredowego. Dlatego naukowcy traktują serio tylko te hipotezy, które wyjaśniają całość przemian w biosferze na przełomie ery mezozoicznej i kenozoicznej.

Zima czy żar?

Odkąd w latach 80. ubiegłego wieku potwierdzono występowanie w profilach geologicznych na granicy kredy i paleogenu warstewki wzbogaconej w iryd, popularność zyskała hipoteza impaktowa, upatrująca głównego sprawcę zagłady dinozaurów w bolidzie, który 65 mln lat temu zderzył się z Ziemią. Hipoteza ta, sformułowana przez fizyka Luisa Alvareza i&...