POLITYKA

Czwartek, 23 maja 2019

Polityka - nr 36 (2366) z dnia 2002-09-07; s. 57

Kultura / Brook w Polsce

Jacek Sieradzki

Dlaczego być albo nie być?

Nowy sezon teatralny rozpocznie się za chwilę zdarzeniem, którego wypadałoby nie przegapić. Do Polski przyjedzie z Paryża „Hamlet” reżyserowany przez Petera Brooka; jedno z najwyżej cenionych przedstawień europejskich ostatnich lat.

Twórczy życiorys 77-letniego dziś Brooka to zapis nieustannych wysiłków na rzecz odnowienia języka sceny, oskrobania go ze zbędnych naleciałości, wyczyszczenia i ożywienia. Podobne cele stawiało sobie wielu dwudziestowiecznych reformatorów, poszukiwania prowadziły niektórych poza granice sceny – tak było z Jerzym Grotowskim, z którym Brook się przyjaźnił i któremu kibicował. Sam jednak, przy całym rozmachu własnych eksperymentów, granicy tej raczej nie przekraczał. Pozostawał, jak to określił w którymś z wywiadów, „na skraju lasu”. Może na szczęście?

Jako dwudziestoparolatek był już wziętym reżyserem angielskich scen. Uczył się kierowania widowiskami, interpretacji, pracy z aktorem – w dość konwencjonalnych zadaniach: wystawiał konwersacyjne komedie (Shaw), perfumowany bulwar („Zaproszenie do zamku” Saganki), musicale. Pole do popisu odnalazł w dramaturgii Szekspirowskiej, pracując w The Shakespeare Memorial Theatre Company (a później teatrem tym – przemianowanym na Royal Shakespeare Company – kierując) . W latach 50. i 60. przygotował wiele inscenizacji autora ze Stratfordu, skutecznie odrzucając rutynę, eliminują...