POLITYKA

Wtorek, 21 maja 2019

Polityka - nr 6 (2845) z dnia 2012-02-08; s. 44-47

Rynek

Bianka Mikołajewska

Dmuchana Łódź

Przyjezdnych spotka w Łodzi rozczarowanie: inwestycje, o których jeszcze niedawno głośno było w całym kraju, nie powstają. Nie brak za to nowych wizji – przewyższających rozmachem poprzednie.

Relacje mediów sprzed dwóch–trzech lat nie pozostawiały cienia wątpliwości: oto Łódź zmienia się w wielki plac budowy, na którym dosłownie za chwilę realizowane będą niezwykłe projekty światowej sławy urbanistów i architektów. Ekipa Jerzego Kropiwnickiego, który rządził Łodzią w latach 2002–10, promowała tę wizję tak skutecznie, że miasto uważano powszechnie za najdynamiczniej rozbudowujące się w Polsce.

Bliższy prawdzie obraz Łodzi szkicował wówczas pisarz Tomasz Piątek. W felietonie „Nie Łódźmy się” opublikowanym w „Krytyce Politycznej” tłumaczył, dlaczego po trzech latach mieszkania w tym mieście podjął decyzję o powrocie do Warszawy. Pisał, że centrum to „zagrzybione przegniłe rudery”, „potworne bruki, połamane chodniki, asfalt na jezdni z dziurami głębokości ćwierć metra”. Że najbardziej reprezentacyjna niegdyś ulica Łodzi – Piotrkowska – zamieniła się w „zarzyganą pijacką kebabiarnię”. Zmian na lepsze trudno się spodziewać, bo łodzianie nie dopuszczają do siebie prawdy o swoim mieście. „Jednym ze sposobów jej wypierania jest obsesyjne zajmowanie się wspaniałą łódzką przeszłością. Ale częstsze jest obsesyjne ...