POLITYKA

Wtorek, 11 grudnia 2018

Polityka - nr 5 (2489) z dnia 2005-02-05; s. 97

Groński

Ryszard Marek Groński

Dni, kiedy budzi się duch

Tyle pisze się dzisiaj o upadku, załamaniach, okazanej słabości, wyszantażowanych zdradach. Rzadko, coraz rzadziej wspomina się chwile duchowego zmartwychwstania, kiedy odrzucony zostaje brud życia i widzimy nagle, kim mógł być ten, kogo zdążyliśmy już sklasyfikować. Odesłać tam, gdzie krzyk potępionych, zamknięte niebo. I tylko gwiazdy – przypomina Księga – płaczą z tymi, którzy płaczą w nocy.

W latach trzydziestych bywalcy warszawskich teatrzyków wypatrzyli obiecujący talent: tancerkę Franciszkę Mann. Ciemne włosy o granatowym połysku, świadomość ciała zadającego kłam prawom ciążenia, inteligencja i przebojowość, taka była Mannówna. Tańcząca zarówno na scenie opery jak i w kabaretach. Okupacja, paragraf aryjski, mur getta: gwiazdka uświadomiła sobie, że aby zaistnieć ponownie, musi zdobyć nową publiczność, przypomnieć się tym, którzy oklaskiwali ją w dawnej Warszawie. Ocaleje, jeśli nie będzie anonimową nędzarką wyciągającą rękę po jałmużnę.

Powrót do zawodu w Melody Palace był powrotem triumfalnym. Do Melody chodzono, by zobaczyć Mannó...