POLITYKA

Czwartek, 23 maja 2019

Polityka - nr 51 (2938) z dnia 2013-12-18; s. 146-148

Ludzie i style

Anna Tyszecka

Do czego służy kamerdyner

Oprócz srebrnej tacy używa iPada, jest bardziej menedżerem niż służącym. Kamerdyner to nie tylko bohater historycznego filmu, który ma premierę w święta. Ta profesja przeżywa niespodziewany renesans.

Robert Wennekes, założyciel International Butler Academy w holenderskim Valkenburgu, nie ma wątpliwości: tak jak reżyser filmowy marzy o Oscarze, literat o Noblu, tak kamerdyner o służbie w Buckingham Palace. Ale pałac królewski w Anglii jest tylko jeden, za to innych dobrych pracodawców pod dostatkiem – z każdym rokiem przybywa w świecie ludzi majętnych, którym do pełni szczęścia brakuje właśnie kamerdynera. Służącego szczególnego rodzaju, kojarzonego raczej z postaciami z literatury i filmu, jak choćby kostyczny, wierny sługa we fraku i ze srebrną tacą z „Okruchów dnia”, brawurowo zagrany przez Anthony’ego Hopkinsa. A dziś – służący przez lata w Białym Domu Cecil Gaines, w którego rolę w najnowszym filmie „Kamerdyner” wciela się Forest Whitaker. Lecz ten zawód to nie relikt minionej epoki.

Co prawda w latach 80. XX w. liczba kamerdynerów w Wielkiej Brytanii – kolebce zawodu – zmalała do 100 (pół wieku wcześniej było ich ponoć 100 tys.), ale ...