POLITYKA

Wtorek, 23 lipca 2019

Polityka - nr 10 (3049) z dnia 2016-03-02; s. 9

Ludzie i wydarzenia / Kraj. Komentarz

Cezary Kowanda

Do ilu razy sztuka?

Upadł już czwarty SKOK noszący, grubo na wyrost, nazwę Polska. Teraz trzeba więc będzie znaleźć kolejne 200 mln zł, żeby oddać pieniądze oszczędzającym. Rachunek za sprzątanie bałaganu po SKOK wciąż rośnie. Do tej pory bankructwo kas Wołomin, Wspólnota i Kujawiak kosztowało prawie 3,3 mld zł, a ratowanie kas św. Jana z Kęt, Kopernika, Wyszyńskiego i Wesołej pochłonęło ponad 400 mln zł. Tyle trzeba było dać bankom, żeby zechciały przejąć zagrożone kasy. Pieniądze dla SKOK idą z kont Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Za sprzątanie płacą zatem pośrednio klienci banków, bo przecież to na nich instytucje finansowe przerzucają coraz wyższe składki wnoszone do BFG.

Tymczasem w cieniu kolejnego bankructwa Ministerstwo Finansów pracuje nad nowym rozporządzeniem dotyczącym SKOK. Czy może chodzi wreszcie o systemowe rozwiązanie problemu – wyjęcie z kas złych aktywów, konsolidację zdrowych SKOK i taką przebudowę systemu, by miał szansę działać bez nieustannej pomocy finansowej? Czyżby PiS uczyło się na błędach i wreszcie zrozumiało, że kas nie ...