POLITYKA

Piątek, 19 lipca 2019

Polityka - nr 17 (2955) z dnia 2014-04-22; s. 25-27

Społeczeństwo

Ryszarda Socha

Dobroczynni

Znów trwa festiwal ludzkich nieszczęść, dopominających się o wsparcie przy okazji dorocznego rozliczenia się z fiskusem. Festiwal jest rzewny, jak zawsze. Bywa natrętny lub wręcz agresywny. I kosztowny. Pożytek z jednego procenta naprawdę mógłby być większy.

Większość najhojniej obdarowywanych jest bardzo widoczna w kampaniach reklamowych. Rekordzistom zdarzało się przeznaczać na ten cel połowę kwoty uzyskanej od darczyńców z odpisu podatkowego. Tylko dwie organizacje z pierwszej dziesiątki największych sprawozdały, że nie kupowały reklam. Spore sumy pieniędzy, które jedna z organizacji pożytku publicznego (OPP) wyszarpie sprzed nosa drugiej, reklamowo bardziej oszczędnej, zamiast do potrzebujących, trafią do domów mediowych i reklamodawców.

W środowisku organizacji pozarządowych te wydatki spotykają się ze zrozumieniem. Przecież – czytamy w jednej z publikacji na portalu organizacji niezależnych od rządu (NGO) – „wygospodarowanie budżetu na reklamę czy zaciągnięcie w tym celu pożyczki to przyszłościowa inwestycja. W większości przypadków środki wydane na kampanię zwracają się i generują większe przychody z 1 proc. podatku”. Jest tam jeszcze o geotargetowaniu (różnicowaniu sposobów dotarcia do grup docelowych z uwzględnieniem ich miejsc zamieszkania), wypracowywaniu dobrego wizerunku itp. Słowem, mniej ważne, co robisz, ważne – jak to sprzedasz. To się teraz nazywa profesjonalizm trzeciego sektora.

A chodzi o coraz większe ...