POLITYKA

środa, 22 maja 2019

Polityka - nr 12 (3001) z dnia 2015-03-18; s. 36-37

Społeczeństwo

Marcin Kołodziejczyk

Dobry w domu złym

U Piotra na osiedlu Nagórki w Olsztynie było jak w Sodomie: „mieszkający w mieście mężczyźni, młodzi i starzy, ze wszystkich stron miasta, otoczyli dom, by poswawolić”.

Mieszkanie na parterze, trzy pokoje z kuchnią, należało do Piotra. Żona również była Piotrowa, poślubiona przed ołtarzem, ale obcy mężczyźni czekali do niej w kolejce: kontroler jakości z fabryki opon i tragarz przeprowadzkowy. Kontroler miał sześcioro dzieci, tragarz też sześcioro, a żona Piotra była brzemienna po raz szósty. Mąż próbował ryglować przed obcymi drzwi mieszkania.

Jestem Piotr

Z małego pokoju mieszkania prowadził na ulicę trap dla wózków inwalidzkich.

Piotr pragnął być kapłanem, ale seminarium odrzuciło go z powodu ułomności. Wada serca i niewładne nogi, błąd lekarski podczas operowania 14-latka albo dopust boży – rodzice spodziewali się pokuty, ponieważ odważyli się mieć syna w późnym wieku. Syn czcił ojca i matkę i był im posłuszny zgodnie z przykazaniem. Dom uduchowiony, światem Piotra były wspólnoty oazowe oraz grupy modlitewne w parafii Miłosierdzia Bożego, muzyką pieśni dziękczynno-chwalebne, filozofią teologia, zajęciem służenie ludziom w potrzebie, a jego zgubą była Asia z Morąga, poszukująca odkupienia w stolicy ...