POLITYKA

Piątek, 18 stycznia 2019

Polityka - nr 4 (2589) z dnia 2007-01-27; s. 68-70

Historia

Janusz Niczyporowicz

Dojenie Dojlidów

Komisje sejmowe, afery i awanturnictwo w Sejmie nie są nowym wynalazkiem. Przez cały okres dwudziestolecia międzywojennego używano określenia „dojlidy” lub „dojlidziarze” jako synonimu korupcji, afery i degrengolady parlamentaryzmu. Dlaczego właśnie Dojlidy?

Kiedy po zaborach Polacy zachłysnęli się wolnością, młode państwo stało się łakomym kąskiem dla rodzimych hochsztaplerów. Sprokurowali oni już w 1920 r., dzisiaj nieco zapomnianą, największą aferę gospodarczą międzywojnia, tak zwaną aferę dojlidzką, która była przedmiotem awanturniczych, z bijatykami włącznie, debat Sejmu Ustawodawczego w 1922 r.

Wiele lat wcześniej, w roku 1886, baron Aleksander Krusenstern, właściciel podbiałostockich latyfundiów, zwanych kluczem zabłudowskim, wydzielił dobra Dojlidy wraz z browarem oraz pałacem i przekazał je na własność córce, hrabinie Zofii Rüdiger. Po wybuchu I wojny światowej wyjechała ona do Niemiec, mianując zarządcą dóbr barona Rudolfa von Brandensteina. Gdy Polska wróciła na mapy Europy, jednym z pierwszych zadań utworzonych w Białymstoku władz było zabezpieczenie majątków i posiadłości ziemskich tych właścicieli, którzy nie przyjęli obywatelstwa polskiego lub pozostali poza granicami nowo utworzonego państwa. Komisariat Rządu w Białymstoku wystąpił więc w sierpniu 1919 r., za pośrednictwem ...

Załączniki

  • [Mapa]

    [Mapa]