POLITYKA

Poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Polityka - nr 37 (2773) z dnia 2010-09-11; s. 90-92

Świat

Marek OstrowskiPaweł Świeboda

Dokąd poprowadzimy

Za niecały rok Polska przejmie dowodzenie w Unii Europejskiej. Opinia publiczna odniesie się do tego jak do organizacji Euro 2012: ludzie będą chcieli widzieć, czy Polska dała radę i zyskała pochwały partnerów.

Będzie to pod względem politycznym i organizacyjnym największa operacja, jaką kiedykolwiek przeprowadził nasz rząd. Jak jesteśmy przygotowani? Dla prezydencji pracuje 1200 osób praktycznie ze wszystkich resortów. Trzeba m.in. zorganizować około 150 sesji ministerialnych, roboczych i eksperckich w wielu miastach w całej Polsce oraz wielkie imprezy, jak Europejskie Dni Rozwoju (6 tys. gości; niestety, akurat to stoi pod znakiem zapytania ze względów budżetowych). Toczą się przygotowania do szczytów z krajami spoza UE. MSZ prowadzi mnóstwo szkoleń i warsztatów.

Politycznie rzecz jest bardziej skomplikowana. Możemy mieć tysiąc własnych ambitnych pomysłów na prezydencję, ale zrealizujemy je tylko wtedy, kiedy jednocześnie zajmiemy się największymi kłopotami innych.Dziś Bruksela nie ma głowy do niczego poza kryzysem gospodarczym i zmianami strukturalnymi, bez których Europa nie zachowa pozycji liczącego się w świecie partnera. To konsumuje 90 proc. czasu aparatu obsługującego Unię – mówi wysoki urzędnik Rady Europy Marek Grela. Dominującym tematem w Unii – i w 2011 r., i dalej – bę...

Polska się pochwali

Prezydencja to znakomita okazja do reklamy kraju nadającego ton w Unii. Promocja Polski rozpocznie się w styczniu przyszłego roku, gdy w Brukseli ruszy warta ponad 4 mln zł kampania wizerunkowa, na którą MSZ dopiero co rozpisało przetarg. Zwycięska agencja PR ma sprawić, by pracownicy instytucji unijnych, deputowani do Parlamentu Europejskiego, dziennikarze i analitycy brukselskich think tanków nabrali przekonania, że przewodnictwo w Unii obejmuje „kraj dobrze rozumiejący zadania prezydencji”. Podobne nadzieje nasi dyplomaci wiążą z zaproszeniem pół setki brukselskich korespondentów, którzy późną wiosną przyjadą do Polski na koszt MSZ. Zaproszeni, obok nadwiślańskiej nowoczesności, mają zachwycić się także krajobrazami i dostrzec atrakcje turystyczne. Na przełomie lata i czerwca zostanie także ujawnione logo polskiej prezydencji. Na czas przewodnictwa w Radzie UE będzie emblematem równie istotnym jak orzeł w koronie, znajdzie się na wszystkich materiałach od ołówków i notatników po ministerialne dokumenty. Już podczas prezydencji w misji sławienia Polski dyplomatów wesprze Ministerstwo Kultury: oprócz Brukseli planuje imprezy kulturalne w innych stolicach europejskich, koncerty i wystawy odbędą się również w Pekinie, Moskwie, Tokio, Kijowie i Mińsku. Inaczej niż przy okazji wstępowania Polski do Unii Europejskiej, MSZ nie przewiduje wielkiej krajowej kampanii informującej o celach i istocie prezydencji. Nie dostaniemy więc ulotek do domu.