POLITYKA

Czwartek, 18 lipca 2019

Polityka - nr 5 (2690) z dnia 2009-01-31; s. 86-87

Ludzie i obyczaje

Edyta Gietka

Dokwaterowani

Przypisani do siebie urzędniczym absurdem, obcy sobie, zestarzeli się razem, śpiąc na jednym tapczanie.

Podwórza przy ul. Traugutta 17 krakowskiej dzielnicy Pogórze nie widać od ulicy. Dziurawe okno mieszkania na parterze oblepiają koty. Na tapczanie, w lepkiej od brudu piżamie, leży pan Gienio, Eugeniusz Fraś. Obok na taborecie buja się pani Bronia, Bronisława Nęcek, przesypiając dzień. On mówi do niej babka, bo pani Bronia ma lat 84, ona do niego dziadek, gdyż stuknęło panu Gienkowi lat 80. Jak inaczej zwracać się do ni to swojego, bo ani to mąż z żoną, ni obcego, bo 20 lat minęło, odkąd skrzyżowały się losy Gienka i Broni pod jednym adresem.

20 lat temu pan Gienio jeszcze był kimś, posiadając dwuizbową chałupę z drewna po ojcach we wsi Zbydniowice, gmina Świątniki Górne. Zgadał się z sąsiadką, która znała sąsiadkę, która znała Bronisławę Nęcek, rozwódkę, co nie miała szczęścia, bo rozstawszy się z mężem, nadużywającym górnikiem, straciła komunalne mieszkanie, kiedy ten stracił pracę. Pana Gienka zdrowie opuściło na skutek wypadku przy budowie Nowej Huty, więc żeby dorobić, wziął ...