POLITYKA

Wtorek, 21 maja 2019

Polityka - nr 8 (2946) z dnia 2014-02-19; s. 49-51

Świat

Piotr Kowalczuk

Dopada jak popadnie

Postsowieckie reżimy czy islamskie satrapie nie muszą na własną rękę ścigać po świecie swoich przeciwników politycznych. Interpol robi to za nich.

W nocy z 29 na 30 maja ubiegłego roku 50 uzbrojonych po zęby agentów wtargnęło do podrzymskiej willi w poszukiwaniu ściganego przez kazachski reżim Muchtara Abliazowa, kiedyś wspólnika, a obecnie przysięgłego wroga prezydenta Nursułtana Nazarbajewa. Poszukiwanego nie znaleźli, więc sterroryzowali i aresztowali jego Bogu ducha winną żonę Ałmę Szałabajewą wraz z 6-letnią córką Aluą. 48 godzin później obie były już na pokładzie wyczarterowanego przez Kazachów odrzutowca lecącego do Astany.

Zostały zakładniczkami w wojnie Nazarbajewa z Abliazowem o pieniądze kazachskiego banku BTA. I to mimo że Abliazow i rodzina otrzymali w 2011 r. azyl polityczny w Wielkiej Brytanii jako osoby prześladowane w ojczyźnie. Ba! Włoskie służby na rzymskim lotnisku Ciampino nie pozwoliły zdesperowanej Szałabajewej złożyć podania o azyl w Italii, co zgodnie z prawem powinno wstrzymać ekspresową deportację. Na dodatek Szałabajewa była w posiadaniu najprawdziwszego paszportu RPA. Zarzut, że dokument jest fałszywy, był formalnym powodem ekstradycji.

Wybuchł skandal. Gł...