POLITYKA

Piątek, 24 maja 2019

Polityka - nr 32 (2205) z dnia 1999-08-07; s. 28-29

Kraj

Piotr Pytlakowski

Dopisz do rachunku

Restaurator oskarżył senatora, że ten nie płacił za posiłki. Wyliczył swoje straty na ponad 50 tys. złotych. Senator oskarża restauratora, że za drogi, a przy tym chytry, bo naciągnął miejscowy ZUS na milion złotych. Olsztyńska publiczność - czytaj: elektorat - przygląda się zmaganiom z pewnym niesmakiem, co ma w tej historii niemałe znaczenie, w końcu chodzi o kuchnię.

Mirosława Spas-Gierz, dyrektorka olsztyńskiego oddziału ZUS, o ataku senatora Pawła Abramskiego (AWS) dowiedziała się z tzw. trzecich ust. - Byłam na urlopie w USA, kiedy przyszła wiadomość, że senator domaga się mojej dymisji - opowiada. - To metoda praktykowana w Afryce, wódz wyjeżdża, wrogowie przeprowadzają zamach stanu.

Dyrektorka się myli, na urlopie była w czerwcu, a senator napisał do prezesa Stanisława Alota, szefa ZUS, jeszcze w marcu. Wysunął pięć zarzutów - wszystkie dotyczyły ogólnie mówiąc niegospodarności pani dyrektor. Swoje pismo senator zakończył konkluzją: dyrektorkę trzeba natychmiast odwołać, a następnie przeprowadzić szczegółową kontrolę.

Szczęśliwie dla dyrektorki z Olsztyna prezes Alot, chociaż ma na głowie wiele innych kłopotów, nie zadziałał pochopnie i nie przyjął metody zaproponowanej przez senatora. Najpierw przysłał kontrolę i od jej ustaleń uzależnił decyzje personalne. Kontrola robi swoje, dyr. Spas-Gierz nadal kieruje placówką, a senator niecierpliwi się coraz bardziej: - W świetle dowodów, jakie posiadam, ta pani zasługuje tylko na odwołanie.

Opinia kibiców jest następująca: senatorowi ...