POLITYKA

Czwartek, 22 sierpnia 2019

Polityka - nr 24 (2354) z dnia 2002-06-15; s. 20-22

Kraj

Joanna SolskaDanuta Pawłowska  [wsp.]

Dopust boży

Zalewa nas fala urodzaju i fala demagogii obrońców ludu

Głowa boli od nadmiaru żywności. Kilka tygodni przed świetnie zapowiadającymi się żniwami magazyny zawalone są 4 mln ton zboża z poprzednich zbiorów, a młyny chętnie kupują tańsze ziarno z zagranicy. Nadmiar podaży zbija poniżej opłacalności ceny wieprzowiny, a w chlewikach nabierają ciała kolejne zastępy tuczników. Nie do wypicia jest rzeka mleka, a pracowite pszczoły narobiły miodu nieświadome, że cukru też mamy za dużo. Jednym słowem – klęska, kryzys, dopust boży. Ale recepty, jakie wymuszają na rządzie związki i partie chłopskie, gwarantują im wprawdzie wzrost popularności na wsi, jednak ich zastosowanie grozi jeszcze większym dramatem.

Nikt nie zastanawia się ani nad rzetelną diagnozą przyczyn tego stanu rzeczy –wszystkiemu winien jest przecież poprzedni rząd i zbyt mocna złotówka – ani tym bardziej nad skuteczną długofalową polityką wspierania rolnictwa. Liczy się tylko jedno – przebicie w licytacji, kto zażąda od państwa więcej i chłopom zrobi lepiej oraz w bardziej widowiskowy sposób zelży przeciwnika. Za sprawą Andrzeja Leppera areną najbardziej gorszących widowisk stał się parlament, do którego, jak do cyrku, posłowie Samoobrony zaprosili dzieci ze szkoły podstawowej. Pokazując im woreczki ze zbożem zanieczyszczonym – jak twierdzili – śmieciami i szczurzymi odchodami, które to zboże sprowadza do kraju poseł PSL Zbigniew Komorowski, aby chlebem z niego karmić naród polski. Czyż dzieci mogą się dziwić, że ich ojcowie i matki z Samoobrony chcą niemieckie ziarno ze szczurzym kałem zniszczyć albo zasypać nim Sejm?

Andrzej Lepper nadrabiał podczas debaty rolnej moment nieuwagi, kiedy to w wyścigu o władzę nad chłopskimi duszami na prowadzenie wyszły, podpięte pod PSL, kółka rolnicze. Strasząc wyprowadzeniem chłopów na ...