POLITYKA

Wtorek, 21 maja 2019

Polityka - nr 13 (2901) z dnia 2013-03-27; s. 108-109

Kultura

Ryszard Marek Groński

Dowcipy jak za Gierka

Delikatesy polecają wędliny „jak za Gierka”, mamy rondo Gierka, propozycję Roku Gierka i wspomnienia emerytów szukających w starych portfelach tamtych dni. Jak dekadę rządów Wielkiego Eda zarejestrowały żarty i dowcipy anonimowych autorów, teksty kabaretowe i popisy humorystów?

Satyra jest zawsze nieczystym sumieniem władzy. Upadek Gomułki, Gnoma z operetki Szpotańskiego, powitało westchnienie ulgi. Nikt nie wierzył, że zachorował. Opowiadano, że najdłuższe przemówienie wygłosił do portiera w KC, domagając się wpuszczenia na odwołujące go plenum. Dodawano, że za towarzyszem Wiesławem tęsknią radzieccy. „Gomułka, ach ten to umiał całować!” – rozmarzają się, obserwując jego następcę. Którego, zdaniem dowcipnisiów, należało pokochać za to, że przyłączył Polskę do Śląska, a nie do ZSRR.

Efekt przyłączenia do Śląska ilustrowała opowiastka o dworcowym peronie, gdzie dudni komunikat: „Uwaga! Uwaga! Przyjeżdża ekspres z Katowic. Proszę odsunąć się od posad…”. Nowi, początkowo słabo rozpoznawani gospodarze gabinetów budzili nadzieję, że teraz będzie inaczej. Jan Tadeusz Stanisławski śpiewał kuplety z refrenem: „Narzekać jeszcze nie ma na co”, więc obserwator zachodzących zmian, popularny estradowiec Marian Załucki, nie narzekał, kiedy zwracał się do publiczności:

Sztandar dźwigam wysoko –

Duma na mym czole:

Oto mamy nareszcie ...