POLITYKA

Wtorek, 21 maja 2019

Polityka - nr 34 (2259) z dnia 2000-08-19; s. 86-87

Społeczeństwo / Sport

Tadeusz Olszański

Dowód z krwi

Sydney 2000: Nowa metoda wykrywania dopingu sieje popłoch wśród olimpijczyków

Na pięć minut przed dwunastą nastąpiło zamieszanie w liniach lotniczych prowadzących rejsy do Sydney. Kierownictwa niektórych ekip olimpijskich oraz poszczególni zawodnicy zaczęli nagle przesuwać terminy wylotu. Poprzednio ze względu na aklimatyzację chodziło o to, aby przylecieć do Australii jak najwcześniej, obecnie zaś – jak najpóźniej. Powodem jest decyzja komisji medycznej MKOl wprowadzająca badania antydopingowe za pomocą analizy krwi oraz wyrywkowe kontrole przed startem od momentu zamieszkania w wiosce olimpijskiej.

Badania antydopingowe oparte na analizie moczu, mimo nieustannego doskonalenia ciągle pozostawały w tyle za dopingiem. Przeciwnicy dopingu od lat więc postulowali wprowadzenie analizy krwi, która pozwoliłaby wykazać używanie znacznie większej ilości środków i sięgnąć jeszcze bardziej wstecz. Przeciwnikami wprowadzenia tej metody byli nie tylko trenerzy, ale i lekarze, którzy wskazywali na nienaruszalność cielesną sportowców, zwłaszcza po wielkich wysiłkach. Trwało to do momentu pojawienia się w „sportowej aptece” nowego środka EPO, nie do wykrycia w stosowanej dotąd analizie. Mnożące się afery i coraz tragiczniejsze efekty sprowadzające wielki sport do roli jeszcze większego oszustwa, zmusiły MKOl do stanowczych kroków. Z początkiem 2000 r. rozpoczęła działalność Światowa Agencja Antydopingowa (WADA), która otrzymała od MKOl 25 mln dolarów na walkę z dopingiem. Z tych środków dofinansowano prowadzone we Francji badania nad skuteczniejszą analizą moczu i w Australii nad analizą krwi, które doprowadziłyby do wykrywania w organizmie sportowców syntetycznego EPO. Biochemicy zdążyli ukończyć badania i przeprowadzić testy. ...

Zawsze szkodliwe, zawsze rujnujące

Przewodniczący Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie, senator prof. dr Jerzy Smorawiński:

• Jestem lekarzem od lat zaangażowanym w zwalczanie dopingu. Legalizację stosowania środków dopingujących uważam za nie do przyjęcia. Znam odległe skutki działania tych środków, zawsze szkodliwe biologicznie. I rujnujące moralnie.

• Powołana przez Urząd Kultury Fizycznej i Sportu w uzgodnieniu z ministrem zdrowia Komisja do Zwalczania Dopingu w Sporcie składa się z 15 osób. W jej skład wchodzą lekarze, dawni sportowcy, działacze i prawnicy. Komisja posiada brygady lotne – przeprowadzające kontrole. Liczba przeprowadzanych testów systematycznie rośnie. Zaczynaliśmy od 900, a już od dwóch lat przeprowadzamy ponad 2000 rocznie.

• Laboratorium w Warszawie, które działa od 1987 r. nie posiada, niestety, akredytacji międzynarodowej. Niemniej ma duże doświadczenie. Na przeszkodzie uzyskania akredytacji stoi brak pieniędzy na zakup nowoczesnej aparatury. Brakuje nam w tej chwili na ten cel około miliona dolarów.

• Pozytywny wynik testu Cofalika (Andrzej Cofalik, brązowy medalista z Atlanty i obecny mistrz świata w podnoszeniu ciężarów był kandydatem do złotego medalu w Sydney; „wpadł” na krajowych zawodach – przyp. red.) nie budził najmniejszych wątpliwości i dlatego został on zdyskwalifikowany. Zawodnicy tej klasy jak Cofalik muszą być absolutnie świadomi swoich działań.

• Można domniemywać, że zawodnicy stosujący doping nie działają samotnie, jednak z prawnego punktu widzenia póki się tego nie dowiedzie, jest to wyłącznie nieuzasadnione posądzenie. Dopóki zawodnik nie wskaże osoby, która zachęciła go do stosowania dopingu lub wręcz podała mu środki, nie możemy domniemań brać pod uwagę.

• Igrzyska olimpijskie zawsze powodowały zwiększenie czujności antydopingowej. W tym roku powstała światowa agencja (WADA) i w Sydney zostaną wprowadzone nowe metody testów. Czyni się wszystko, bądź prawie wszystko, aby olimpiada w Sydney przebiegała ze zminimalizowanym zjawiskiem dopingu.

• Nowym zjawiskiem jest międzynarodowa współpraca w zwalczaniu dopingu. Ponad 20 państw, w tym Polska, podpisało umowę z Australią o wzajemnym uprawnieniu do kontrolowania zawodników podczas ich przebywania na terenie innego kraju.

Prof. Smorawiński jest rektorem AWF Poznań i prezesem Polskiego Związku Hokeja na Trawie.

EPO

EPO, czyli erytroproteina to naturalny hormon regulujący zawartość tlenu w czerwonych ciałkach krwi. W formie syntetycznej podawany jest przy leczeniu anemii, niewydolności nerek itp. Sportowcy odkryli rolę EPO w zwiększeniu kondycji. Działanie wstrzykniętego do organizmu EPO jest niemal natychmiastowe i szczególnie skuteczne przy długich wysiłkach, np. w kolarstwie czy biegach. Syntetyczne EPO jest niemal identyczne jak naturalny hormon i do tej pory było nie do wykrycia w stosowanych analizach moczu.