POLITYKA

Piątek, 23 sierpnia 2019

Polityka - nr 4 (4) z dnia 2016-04-27; Pomocnik Historyczny. Biografie. Cichociemni; s. 3

Jolanta ZarembinaLeszek BędkowskiJerzy Baczyński

Drapieżne ptaszki

Było ich zaledwie 316, ale zadanie mieli ambitne. Jak się wyraził Winston Churchill – „podpalić Europę”. A w każdym razie okupowaną Polskę: tak skutecznie poprowadzić działania dywersyjne, żeby Niemcy przestali się tu czuć bezpiecznie.

Cichociemni, spadochroniarze Armii Krajowej, byli świetnie wyszkolonymi żołnierzami polskich wojsk na Zachodzie. Wyselekcjonowani w Wielkiej Brytanii, przeszli specjalistyczne kursy. Musieli być wszechstronni; nie tylko skoczyć ze spadochronem w nocy w nieznanym terenie, ale i działać w obcym mieście, opracować zamachy na funkcjonariuszy III Rzeszy, zaplanować rozbicie niemieckiego więzienia, opanowanie miasta, wysadzić most czy tory kolejowe, perfekcyjnie sfałszować dokumenty, strzelać z biodra jak rewolwerowcy, a w razie potrzeby nadać wiadomość radiotelegraficzną. I mieli nauczyć, ile się z tego da, żołnierzy Armii Krajowej.

Cichociemnych spadochroniarzy ochrzczono mianem ptaszków, ale były to ptaszki drapieżne. Słynęli z zachowania zimnej krwi w najtrudniejszych sytuacjach. Przed zrzutem do Polski przygotowywali fałszywą tożsamość na wypadek kontroli przez Niemców. Wcielali się w różne role, a robili to tak brawurowo, jak np. Alfred Paczkowski, „...