POLITYKA

Sobota, 25 maja 2019

Polityka - nr 34 (2312) z dnia 2001-08-25; s. 61-62

Gospodarka

Jerzy Kleer

Drogi dobrobyt

Niemcy – sąsiad też ma kłopoty

Niemcy chorym człowiekiem Europy? Tak w każdym razie twierdzi chadecki premier Bawarii Edmund Stoiber. W Niemczech zaczyna się kampania wyborcza, a Bawaria jest jednym z najzamożniejszych landów. A jednak zza Odry naprawdę dochodzą niepokojące sygnały: gospodarka traci dynamikę, zbyt wolny jest postęp technologiczny, natomiast rośnie bezrobocie i źle działa szkolnictwo wyższe. To nie bagatela. Gospodarka niemiecka jest zbyt ważna dla świata, dla Unii Europejskiej, a także i dla Polski, by jej kłopoty uznać tylko za ciekawostkę.

Niemcy stanowią 1,3 proc. ludzkości, ale wytwarzają aż 7,5 proc. światowego produktu brutto. Republika Federalna, po USA i Japonii, jest trzecią potęgą gospodarczą świata i bez wątpienia głównym rozgrywającym w UE. Na Niemcy przypada 23 proc. unijnego PKB oraz 10 proc. eksportu światowego i 25 proc. unijnego. Tę silną pozycję w gospodarce światowej Niemcy mają od lat. Na krótką i średnią metę oczywiście jej nie utracą. Druga w UE potęga gospodarcza – Francja (czwarta na świecie), to już tylko dwie trzecie niemieckiego potencjału.

Cóż zatem takiego się dzieje, że coraz więcej ekspertów, polityków i komentatorów niemieckich z troską patrzy w bardziej odległą przyszłość.

Największym powodem do nie pokoju jest niska dynamika wzrostu produktu krajowego brutto. Jest to wskaźnik ogólny, ale miarodajny. W ciągu ostatnich sześciu lat (1994–2000) była ona najniższa w całej UE. Przyjmując 1994 r. za 100, Niemcy w 2000 r. osiągnęły 111, Włochy – 112,9, zaś liderem była Irlandia mając 171,4 proc. wzrostu. Pozostałe państwa mieściły się w przedziale 115–125, ale np. Finlandia przekroczyła 132. W latach 50. gospodarka niemiecka wzrastała w ...