POLITYKA

Piątek, 19 lipca 2019

Polityka - nr 35 (2669) z dnia 2008-08-30; s. 32-35

Rynek

Adam Grzeszak

Drogi przez mękę

Trzy kwartały zajęło rządowi PO-PSL przygotowanie projektów ustaw mających uprościć i przyspieszyć procedury związane z budową autostrad. Wejdą w życie za sześć miesięcy, a rok później będzie można ocenić, czy zdały egzamin. Złe prawo to jeden z wielu powodów blokujących budowę dróg. A co z innymi blokadami?

Podczas niedawnej wizyty w Polsce szef UEFA Michele Platini widząc, co się u nas dzieje, postawił drogowe ultimatum: kibice Euro 2012 muszą dojechać autostradą A2 od granicy niemieckiej do Warszawy, zaś autostradą A4 mają pokonać całą Polskę, by dotrzeć do granicy z Ukrainą. W sumie trzeba zbudować jakieś 460 km nowych autostrad. Inne trasy obiecywane na fali euroentuzjazmu (teoretycznie w sumie prawie 1 tys. km) jeśli nie powstaną, to trudno, świat się nie zawali. Ale tamte być muszą. Zbudujecie? Zbudujemy!

Nie będzie łatwo. Niby autostrada to nie prom kosmiczny – trochę asfaltu, nieco betonu i bardzo dużo kruszyw. Wiemy, jak to się robi. Drogowcy aż palą się do pracy czekając na nowe zamówienia. Tych jednak ciągle jak na lekarstwo.

Mało która branża z takimi nadziejami witała rząd Donalda Tuska. Po dwóch latach władzy PiS, kiedy wszystko na drogach zamarło, pojawiła się nadzieja, że wreszcie coś ruszy. Takie były zresztą obietnice. Nadzieja szybko przeszła w zdumienie: premier Tusk o sprawach drogowych zaczął mówić głosem... Jarosława Kaczyńskiego! Moż...