POLITYKA

Niedziela, 25 sierpnia 2019

Polityka - nr 7 (3148) z dnia 2018-02-14; s. 74-75

Ludzie i style

Sławomir KosielińskiMichał Zawadzak

Dron maraton

Loty zdalnie sterowanych maszyn, mknących po trudnych torach z prędkością 160 km/h, pobudzają wyobraźnię. Oto nowy wymiar e-sportu.

W jednym biegu ściga się na torze od czterech do ośmiu dronów. Czasami pilot musi poprowadzić maszynę tuż przy ziemi, by potem gwałtownie wzlecieć do bramki ustawionej wysoko w górze, a następnie znów zanurkować ku tafli wody, by raptem wykręcić beczkę i pokonać kolejną przeszkodę. Towarzyszą temu charakterystyczny świst śmigieł obracających się z prędkością prawie 40 tys. obrotów na minutę i kolorowa plama światła w powietrzu, w którą zamieniają się drony. To prawdziwe wyścigi w 3D.

Początkowe kwalifikacje wygrywają zawodnicy, którzy w dwuminutowej rundzie uzyskają najkrótsze czasy przelotu podczas trzech kolejnych okrążeń. Może być ich drugie tyle, to zależy od ich umiejętności i długości toru. Natomiast faza pucharowa, do której przechodzi 64 lub 32 zawodników, rozgrywa się jak normalny wyścig. Zawodnicy startują razem i do kolejnej rundy przechodzi ten, który pierwszy doleci do mety po trzech do pięciu okrążeniach.

Przy prędkościach rzędu 160 km/h łatwo o błąd. Jedno potknię...