POLITYKA

Piątek, 19 lipca 2019

Polityka - nr 6 (3045) z dnia 2016-02-03; s. 18-19

Polityka

Anna Dąbrowska

Druga Beata po Beacie

Politycznym idolem Beaty Kempy jest Zbigniew Ziobro. Nawet prezes PiS napisał o niej kiedyś, że czasami jest zbyt ostra. Ale taka właśnie Beata jest dziś potrzebna.

Polityk (nie lubi, jak się mówi o niej polityczka), poseł od trzech kadencji (posłanka jakoś ją śmieszy), szefowa Kancelarii Premiera, wiceprezes Solidarnej Polski. Jarosław Kaczyński napisał w swojej książce „Polska naszych marzeń”, wydanej w 2011 r., że ceni Beatę Kempę „(...) bo jest zdolna, energiczna, odważna, bojowa, czego u nas wielu osobom brakuje. Czasami jest nadto ostra. Ale ją wolę od tych, którzy tylko ple, ple (...)”.

Kilku posłów PiS zapytaliśmy o to, dlaczego to właśnie Kempa została szefową kancelarii. Prawie wszyscy są zgodni, że Beatę Szydło i Beatę Kempę poza imionami różni wszystko, więc chemii między nimi nie ma, ale w tym szaleństwie widzą metodę Kaczyńskiego. Premier jest zdystansowana, chłodna i trzeba było wydać sporo partyjnego grosza, aby na potrzeby kampanii nauczyć ją okazywania emocji. Co innego Kempa – rozemocjonowana, nieprzebierająca w słowach i z dyżurną puentą „tyle i tylko tyle”. W partii byli przekonani, że szefem KPRM zostanie ktoś całkowicie wyprany z emocji, typ urzędnika, taki ...