POLITYKA

środa, 21 sierpnia 2019

Polityka - nr 17 (2190) z dnia 1999-04-24; s. 40

Świat

Andrzej Krzysztof Wróblewski

Drugi most przez Tag

Ćwierć wieku temu - 25 kwietnia 1974 r. - w Portugalii upadł autorytarny reżim sprawujący władzę od 1926 r. Gdyby "rewolucja goździków" potoczyła się bardziej na lewo i portugalscy komuniści przejęli władzę, radzieccy przywódcy uwierzyliby, że trzymają Europę w kleszczach. Być może widoczna już wtedy erozja komunizmu zostałaby zatrzymana. Portugalska rewolucja jest ważnym wydarzeniem w powojennej historii Europy.

Rewolucja była z całą pewnością autentyczna: reżim rozsypał się w ciągu kilku godzin, a żołnierze musieli tylko bronić agentów znienawidzonej policji politycznej PIDE przed linczem. Ludzie szaleli ze szczęścia, wtykali goździki w lufy karabinów i myśleli - jak to przy każdej zwycięskiej rewolucji, zwłaszcza przy aksamitnej - że teraz wszystko potoczy się gładko.

Jednym z pierwszych kroków nowej władzy było przemianowanie mostu Salazara na most 25 Kwietnia. Antonio Salazar, który objął faktyczną władzę po zamachu w 1926 r. (co za analogia z Polską) i dzierżył ją niepodzielnie aż po rok 1968, kiedy to wskutek wylewu musiał przekazać ją następcy - uosabiał przemoc, fanatyzm, zacofanie. Nowa nazwa wielkiego mostu, spinającego dwa brzegi Tagu, sugerowała zapoczątkowaną w kwietniu drogę ku lepszej porewolucyjnej przyszłości.

Ale jak ta przyszłość miała wyglądać? Młodzi oficerowie, którzy przewodzili rewolucji, a po jej zwycięstwie wcale nie zamierzali wracać do koszar, tylko uformowali Komitet Ocalenia Narodowego, byli zgodni tylko co do jednego: dosyć bezsensownych walk o utrzymanie kolonii w Angoli, Mozambiku i w Timorze.

<...