POLITYKA

Poniedziałek, 27 maja 2019

Polityka - nr 9 (2287) z dnia 2001-03-03; s. 90-91

Społeczeństwo / Ludzie

Barbara Pietkiewicz

Drugi pokój Pana Boga

Skąd się biorą wolontariusze?

Anna mówi, że prawdziwym wolontariuszem może być ktoś, kto sam dostał w życiu dużo szczęścia. Albo pomocy. Ma od tego zasoby. Możesz z siebie brać i rozdawać. Nieszczęśliwi, samotni, odtrąceni są w sobie potłuczeni i zamykają się w skorupie. Nie mają zapasów do rozdawania.

Najpierw umarł ojciec Agnieszki. Potem okazało się, że matka choruje na nowotwór. Od jakiegoś czasu rodzice nie pracowali. Było biednie, choć już mniej pili. Agnieszka robiła właśnie maturę. Zdała ją z trudem. Po śmierci matki okazało się, że rodzice od dawna nie płacili w spółdzielni czynszu. Dług – 12 tys. zł. Dla niej i dwójki młodszego rodzeństwa suma astronomiczna. Ktoś znajomy powiedział o sprawie dziennikarzowi z telewizji. Nakręcono krótki reportaż w WOT o trójce sierot, którym szykuje się eksmisję. Spółdzielni, najpierw nieprzejednanej, zmiękło serce. Prezes obiecał umorzyć odsetki od długu, a spółdzielnia zorganizowała imprezę na rzecz dzieci.

Armia ludzi zaczęła zbierać dla nich pieniądze. Potem okazało się, że dzieci nie dziedziczą członkostwa i żeby stały się członkami spółdzielni, muszą zapłacić jeszcze 20 tys. zł. Ktoś znajomy powiedział o tym Marii Szawłowskiej, która kieruje Stowarzyszeniem Dobra Nadzieja przy parafii w Chotomowie pod Warszawą. I znów armia ludzi ruszyła na pomoc. Odbyły się ...