POLITYKA

Niedziela, 25 sierpnia 2019

Polityka - nr 5 (2994) z dnia 2015-01-28; s. 38-40

Świat

Filip Gańczak

Drugie burzenie Drezna

Miasto nad Łabą, w którym prawie nie ma muzułmanów, stało się kolebką ruchu antyislamskiego. I trochę się wstydzi.

Skromny parterowy budynek z płaskim dachem przypomina prowizoryczny magazyn albo dom działkowicza. Marschnerstraße 2, Drezno. Kiedyś stały tu generatory prądu, od 2009 r. jest muzułmańskie Centrum Kulturalno-Edukacyjne im. Marwy Elsherbiny. Buty zostawiam w przedsionku, bo budynek służy też jako meczet. Jest wtorek, pora obiadowa, czas modlitwy. Tym razem przyszło tylko sześć osób. Ale w piątki gromadzi się tu nawet kilkuset wyznawców Allaha. – W ostatnich latach nasza wspólnota bardzo się powiększyła – mówi 47-letni Samy Ibrahim, rzecznik centrum. Dla niego to powód do dumy, dla niektórych – dowód postępującej islamizacji Niemiec.

Jesienią w Dreźnie narodziła się Pegida – ruch Patriotycznych Europejczyków przeciwko Islamizacji Zachodu. Jej znakiem firmowym stały się poniedziałkowe marsze ulicami Drezna, nazywane też spacerami. Na pierwszy, zwołany na 20 października, przyszło 350 osób. 5 stycznia demonstrowało już 18 tys., tydzień później, po zamachu na „Charlie Hebdo” – ponad 25 tys. Od Pegidy odcięli się już m.in. kanclerz Angela Merkel, arcybiskup Kolonii Rainer Maria Woelki czy Oliver Bierhoff, ...