POLITYKA

Niedziela, 19 listopada 2017

Polityka - nr 35 (3125) z dnia 2017-08-30; s. 21-23

Polityka

Anna DąbrowskaWojciech Szacki

Druh przy uchu

Od podwójnego prezydenckiego weta minął miesiąc z okładem. Pałac po cichu pracuje nad zapowiedzianymi na wrzesień projektami ustaw mającymi zastąpić zablokowane akty. Zbliżą prezydenta do PiS czy przeciwnie?

Oficjalnie nic o tych projektach nie wiadomo, a ich autorzy są nieznani. W ciszy trwa przeciąganie liny między otoczeniem prezydenta a PiS. Beata Szydło w TV Republika oznajmiła, że reforma sądownictwa nie może być „przypudrowaniem obecnego stanu rzeczy” i że liczy na dogłębne zmiany.

Marszałek Senatu Stanisław Karczewski w Polskim Radiu spekulował, że prezydenckie projekty nie będą istotnie różne od tego, co prezydent zawetował. I że być może, choć to mało prawdopodobne, parlament zajmie się nimi już na pierwszym powakacyjnym posiedzeniu w połowie września.

Nie jesteśmy krowami na pastwisku, żeby nas popędzać – odpowiada na to prezydencki minister. Oficjalnie Pałac milczy. Nie było reakcji nawet na napastliwe wywiady Zbigniewa Ziobry, w których minister sprawiedliwości ganił, pouczał i ostrzegał prezydenta, że jak się wyłamie z szeregu, to zostanie „młodym komentatorem z własną ochroną”. Tym bardziej żadnej oficjalnej reakcji nie wzbudziły pokrzykiwania pisowskich komentatorów, jak wicenaczelnego „Gazety Polskiej” Piotra Lisiewicza, który łaskawie dał Andrzejowi Dudzie wybór między „niepodległością a targowicą”.

Co się dzieje w Pałacu

Duda w prace nad projektami włączył najbliższe otoczenie. Nikt z Pałacu nie kontaktował się ani z KRS, ani z Sądem Najwyższym. Rzecznik SN informuje nas, że na spotkaniu z I prezes Sądu Małgorzatą Gersdorf, tuż po wecie, „nie padły zapewnienia o włączeniu SN do prac, a pani prezes wyraziła gotowość do wsparcia ze strony SN, jeśli zaistniałaby taka potrzeba”.

Sędzia Waldemar Żurek, rzecznik KRS, mówi, że Rada na zaproszenie od prezydenta oczekuje już teraz: – Nikt się z nami w tej sprawie nie kontaktował. Dobrym obyczajem legislacyjnym jest, tym bardziej w sprawie, która wzbudza takie kontrowersje, aby zapytać KRS o ustawę, która jej dotyczy.

Kilka dni temu swoje projekty wysłało do prezydenta Stowarzyszenie Polskich Sędziów Iustitia. – Wyraziliśmy gotowość do współpracy nad propozycjami ustawowymi, ale nie otrzymaliśmy do tej pory zaproszenia. To zaskakujące, że prace są prowadzone w tak skryty sposób – mówi sędzia Bartłomiej Przymusiński, rzecznik Stowarzyszenia.

Co zabawne, podobne głosy słychać z przeciwnej strony. Ziobro w ironicznym tonie żalił się dziennikarce TVN, że jeśli prezydent go zaprosi, to oczywiście zawsze się stawi. I dodał, że „tylko dwa razy miał okazję tego zaszczytu dostąpić i trafić do pana prezydenta przez dwa lata urzędowania”.

Po co ta tajemniczość? Ludzie z Pałacu tłumaczą, że chcą ochronić autorów projektów przed politycznymi naciskami. Nie chcą też, by nazwiska ekspertów prowokowały do spekulacji na temat kształtu projektów.

Portal OKO.press podał, że pisanie ustaw koordynuje prof. Michał Królikowski, karnista z UW, za rządów PO-PSL wiceminister sprawiedliwości w resorcie Jarosława Gowina i później Marka Biernackiego. W krótkiej rozmowie z nami Królikowski powiedział, że nie dementuje ani nie potwierdza tej informacji. Dodał, że do 4 września jest na wakacjach za granicą, co też jest jakimś potwierdzeniem naszej informacji z innego źródła, że prace nad ustawami ruszą w Pałacu na dobre we wrześniu.

Dudę i Królikowskiego łączy miłość do harcerstwa i niechęć do Ziobry. Gowinowi w czasach PO Królikowskiego polecił prof. Andrzej Zoll, przewodniczący komisji habilitacyjnej, przed którą bronił się późniejszy wiceminister. Zoll wspomina, że w lipcu 2007 r., gdy Królikowski był szefem Biura Analiz Sejmowych, PiS chciał przeprowadzić reformę Kodeksu karnego. – Wtedy w PAN zebrali się wybitni karniści, aby bronić obowiązującego kodeksu. Pamiętam, że na naszym spotkaniu bardzo odważnie, a przeciw zmianom PiS, wystąpił właśnie pan Królikowski. Gdyby za kilka dni nie rozwiązał się parlament, to myślę, że PiS odwołałby go z tego sejmowego biura – wspomina Zoll. Dodaje, że ma Królikowskiego za wybitnego eksperta i jest spokojny o kształt ustaw, które pisze dla prezydenta.

Królikowskiego chwali także Biernacki: – Jest bardzo wyrazisty w swoim światopoglądzie, ale zawsze zależało mu na tym, aby zmiany ustawowe, które przeprowadzaliśmy, były akceptowane przez wszystkich. Konsultował je z lewicą i prawicą.

Niepotrzebny konflikt

Królikowski zna Dudę od wielu lat. Razem występowali przed Trybunałem Konstytucyjnym, a po katastrofie smoleńskiej zacieśnili współpracę, gdy obowiązki głowy państwa przejął marszałek Bronisław Komorowski. Duda był ministrem w kancelarii Lecha Kaczyńskiego, a Królikowski szefem Biura Analiz Sejmowych. Miał zostać szefem biura prawnego prezydenta Dudy, ale jego nominację zablokował Jarosław Kaczyński. Podpadł nie tylko tym, że był w rządzie PO, ale też tym, z czego był najbardziej dumny, czyli ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]