POLITYKA

środa, 20 marca 2019

Polityka - nr 5 (3196) z dnia 2019-01-30; s. 71-73

Ludzie i style

Michał R. Wiśniewski

Duch w anime

„Alita: Battle Angel” to kolejna próba przeniesienia na wielki ekran adaptacji japońskiego komiksu. Czy po modzie na superherosów w Hollywood przyjdzie czas na anime?

Miłośnicy japońskiej animacji w zasadzie nie mają powodów do narzekania – dzięki serwisom, takim jak Netflix czy Amazon Prime, można być na bieżąco z najnowszymi serialami. Gorzej z filmami – pełnometrażowe anime trafia do polskich kin od święta. Wprawdzie na ekranach gości właśnie „Mirai” w reżyserii Mamoru Hosody, ale to wyjątek – polscy dystrybutorzy preferują trójwymiarowe animacje, do których można dorzucić celebrycką obsadę dubbingu i pełne aluzji żarty w stylu „Shreka”.

Na tym bezrybiu pewną pociechą stają się zachodnie adaptacje japońskich komiksów i animacji, takie jak wzbudzający kontrowersje „Ghost in the Shell” ze Scarlett Johansson z 2017 r. czy mająca premierę 14 lutego „Alita: Battle Angel” na podstawie wydanego również w Polsce komiksu Yukito Kishiro. Nad „Alitą”, opowieścią o cybernetycznej wojowniczce z futurystycznych slumsów, od prawie dwóch dekad pracował James Cameron; w 2000 r. stworzył zainspirowany nią serial „Cień anioła”, ale droga do pełnoprawnej ekranizacji była długa – twórca „Titanica” zawsze miał coś innego do ...