POLITYKA

Poniedziałek, 18 grudnia 2017

Polityka - nr 31 (3121) z dnia 2017-08-02; s. 20-21

Polityka

Anna Dąbrowska

Duet przeciw soliście

Fala protestów wyniosła w górę Kamilę Gasiuk-Pihowicz i Borysa Budkę. To na nich wskazuje się dziś w rozważaniach o zmianie generacyjnej w polityce.

Oboje opublikowali na swoich profilach na Facebooku wspólne zdjęcie. Pod nim tysiące lajków i komentarzy w stylu: „wielka nadzieja opozycji”, „jesteście naszym zbawieniem”, „czas na zmianę sztafety”, a nawet zachęty do stworzenia nowej partii, „za którą pójdą tłumy”. Niektórzy wróżą, że to zdjęcie przyszłej premier i prezydenta, inni – że odwrotnie. Oliwy do ognia dolał Władysław Frasyniuk, który pod Sądem Najwyższym ogłosił abdykację polityków swojego pokolenia. Wymienił Budkę i Gasiuk-Pihowicz z nazwiska, dodając trochę w stylu macho, że pod jej rozkazami to byłby nawet gotowy wynosić śmieci. Dziś to wizja na wyrost, ale z pewnością daje do myślenia i Ryszardowi Petru, i Grzegorzowi Schetynie.

Choć to Gasiuk-Pihowicz i Budka zostali najcieplej przyjęci przez tłum na Krakowskim Przedmieściu, oboje studzą emocje, szczególnie te dotyczące personaliów. Jakby się umówili. – To oczywiście miłe sercu, ale teraz rozważania personalne są mało ważne. Ja widzę siłę protestu Polaków – i to jest teraz ważna sprawa, która zaważy na polityce, a nie dyskusja o polskim Macronie. Teraz najważniejsza jest wspólna walka o wymiar sprawiedliwości – mówi Gasiuk-Pihowicz. – To wszystko mnie buduje i daje energię, ale staram się podchodzić do tego na chłodno. Polityka to gra zespołowa. A gramy teraz o najwyższe stawki, o fundamenty państwa demokratycznego – stwierdza Budka. Akurat oni zespołowo grają już od początku kadencji. W duecie organizowali wiele konferencji prasowych w Sejmie i tłumaczyli prostym językiem, co PiS chce zrobić z Trybunałem Konstytucyjnym. Wzywali wspólnie prezydenta, aby nie przyjmował ślubowania od trzech sędziów dublerów. W marcu zeszłego roku, stojąc ramię w ramię, wzywali Polaków, by stanęli przed Trybunałem i „pokazali swoją determinację, by żyć w państwie prawa”. Ona o Budce: – Borys jest zawsze świetnie przygotowany do rozmowy i wystąpień w Sejmie. Zdecydowanie to z nim spoza Nowoczesnej najwięcej w Sejmie współpracuję, nigdy się na nim nie zawiodłam. On o Gasiuk-Pihowicz: – Często się konsultujemy, pokazaliśmy, że współpraca w opozycji jest możliwa. Kamila daje świeżość, a ja doświadczenie. PiS nie może im zarzucić obrony komunistycznego porządku. Ona, kiedy upadał komunizm, miała 6 lat, on – 11.

W polityce oboje są od pełnoletności. Ulokowali sympatie w okolicach Unii Wolności. Borys formalnie należał do Unii, a po rozłamie odpłynął do Platformy. Przyszły mąż Kamili, Michał, został przy starej Unii i razem z kolegami – w tym z Ryszardem Petru – tworzył Młode Centrum. Kamila i Michał na długo zostali przy Geremku, Frasyniuku, Mazowieckim. Kamila mówi, że to oni wywarli na nią, studentkę prawa oraz zaocznie finansów, największy wpływ. Wspomina, że nie raz słyszała od nich: nie gadaj, tylko rób, oraz że należy do pokolenia profesjonalistów, którzy w przyszłości zmienią sposób uprawiania polityki. Młodzi uczyli się pilności i chłonęli wartości weteranów walki o demokrację. Jako „wypełniacz” listy 21-letnia Kamila Gasiuk wystartowała w eurowyborach. Jej się nie udało, ale Onyszkiewicz, Kułakowski, Staniszewska i Geremek zdobyli euromandaty. Starszy brat Gasiuk był asystentem prof. Geremka, do dziś pracuje w administracji w PE. W połowie lat dwutysięcznych Kamila odeszła z polityki. Zdała aplikację adwokacką i miała już w kieszeni licencjat na SGH. Zaczęła karierę w międzynarodowej korporacji, potem przeniosła się do renomowanej kancelarii prawniczej i wreszcie do biura rzecznika praw obywatelskich Ireny Lipowicz. Polityczne związki małżeństwa Pihowiczów rozluźniły się i zostali wyborcami PO. Mówią, że szybko się rozczarowali, więc kiedy Ryszard Petru organizował Kongres Założycielski Nowoczesnej, znalazło się dla nich miejsce w pierwszym szeregu. Kamila została posłanką, jej mąż skarbnikiem.

Budka inaczej budował swoją polityczną karierę. Bardziej klasycznie, od szczebla lokalnego do centralnego. Z perspektywy Warszawy długo był politykiem mało znanym. Po raz pierwszy startował do samorządu w wieku 20 lat. O miejsce w radzie konkurował z ojcem. Juniorowi zabrakło 13 pechowych głosów. Rodzice Gasiuk-Pihowicz: matka – lekarz pediatra, ojciec – ekonomista, nie przecierali jej politycznych szlaków. W 1997 r. Budka senior kandydował do Sejmu z list Unii Pracy. Po porażce wyborczej związał się z Samoobroną, a potem znalazł miejsce w PSL. Cała rodzina była rozpolitykowana. Młodsza siostra Borysa startowała do PE z list Ruchu Narodowego. Borys Budka w samorządzie spędził 9 lat. W 2013 r. mówił na łamach „Prawnika”, że w Sejmie skupia się bardziej na poprawianiu prawa niż na uprawianiu polityki. Półtora roku później został najmłodszym ministrem sprawiedliwoś...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]