POLITYKA

środa, 24 lipca 2019

Polityka - nr 2 (2434) z dnia 2004-01-10; s. 44-46

Świat / Rosja

Witalij PortnikowJerzy Malczyk  [tłum.]

Duma tylko duma

Po grudniowych wyborach parlamentarnych w Rosji można usłyszeć, że zapoczątkowały nową polityczną epokę w życiu kraju; że w rosyjskim społeczeństwie umocniły się szowinistyczne i imperialne nastroje. Jestem innego zdania. Wyborcy nie zmienili poglądów, tylko nazwy partii.

Pojawiły się także głosy, że takiej Rosji po wyborach powinny bać się zarówno kraje sąsiednie, jak i sami Rosjanie. „W Rosji odbyły się uczciwe, demokratyczne wybory, w wyniku których kraj prawomocnie zrezygnował z demokracji, wybierając zmodernizowany reżim autorytarny radzieckiego typu” – napisała w gazecie „Wiedomosti” znana socjolog dr Olga Krysztanowska. By się z nią zgodzić, musielibyśmy uznać, iż do grudnia 2003 r. demokracja w Rosji była. Zniknęła po wyborach. Ale dlaczego? Na Kremlu urzęduje ten sam prezydent. Pierwszą rzeczą, jaką zrobił po wyborach, była obietnica, że żadnych zmian w konstytucji nie będzie. W nowej Dumie Państwowej znaleźli się praktycznie ci sami ludzie co w poprzedniej. Nawet liderzy szowinistycznego bloku Ojczyzna, którego tak obawiają się na Zachodzie – Siergiej Glazjew i Dimitrij Rogozin – nie są nowicjuszami w polityce. W poprzedniej Dumie stali na czele kluczowych komisji parlamentarnych. Glazjew był nawet ministrem w reformatorskim rządzie Jegora Gajdara. Z kolei Rogozin znany jest w Polsce jako przedstawiciel prezydenta ...