POLITYKA

środa, 26 czerwca 2019

Polityka - nr 39 (2724) z dnia 2009-09-26; s. 108-109

Świat

Jarosław Marczuk

Dumy i igrzysk!

Olimpiada w Soczi będzie dla Rosji wydarzeniem nie mniejszym niż ta w Pekinie dla Chin. Pomimo kryzysu ekonomicznego i licznych wątpliwości, rząd Federacji pompuje w tę imprezę rekordowe sumy.

Jeszcze jako prezydent Władimir Putin stał się najpotężniejszym lobbystą interesów Soczi na świecie. Jego zabiegi przyniosły długo wyczekiwane rezultaty: w lipcu 2007 r. ogłoszono, że Soczi będzie w lutym 2014 r. gospodarzem 22 Zimowych Igrzysk Olimpijskich. Przygotowania do prestiżowej imprezy są oczkiem w głowie Putina: prezydent-premier, przyjmując olimpijskie wyzwanie, rzucił na szalę pieczołowicie kreowany przez ostatnią dekadę wizerunek mocarstwowej Rosji.

Soczi leży na zachodnim Kaukazie, u brzegów Morza Czarnego. To pierwszy kurort Rosji, w ZSRR uchodził za mekkę zarówno komunistycznych oficjeli, jak i przeciętnych Rosjan; wciąż cieszy się niemalejącą popularnością. Zamieszkana przez około 335 tys. osób, rozpościerająca się na długości 147 km aglomeracja każdego roku przeżywa oblężenie nawet 2 mln turystów. W okolicy leżą rezydencje rosyjskich oligarchów i czołowych osobistości, z premierem Putinem na czele.

Swoją legendarną atrakcyjność Soczi zawdzięcza przede wszystkim położeniu – w klimacie subtropikalnym, na pasie wybrzeża rozciągającym się między morzem a wysokimi górami. Dzięki temu wystę...