POLITYKA

Poniedziałek, 27 maja 2019

Polityka - nr 31 (2665) z dnia 2008-08-02; s. 10

Flesz. Ludzie i wydarzenia / Świat. Komentarz

Wawrzyniec Smoczyński

Dużo Obamy o nic

Miało być skrzyżowanie Kennedy’ego z Reaganem, wyszedł Obama – dużo fleszy, wielkich słów czytanych z promptera i mało konkretów. Przemówienie w Berlinie trudno uznać za historyczne. Obama wypunktował dobrze znane problemy świata, ale nie przedstawił nowej, przekonującej wizji ich rozwiązania. Zadeklarował gotowość współpracy z Europą, ale to samo powiedziałby na jego miejscu każdy inny kandydat na prezydenta USA, nawet John McCain. Rozczarował także dlatego, że wiekopomne mowy, do których chciał nawiązać, wygłaszali w Berlinie prezydenci, na dodatek w kontekście historycznych wydarzeń. Tym razem jedynym wydarzeniem była sama wizyta Obamy, o tyle historyczna, że ostatni raz bawił dłużej w Europie 20 lat temu.

Polityczną płytkość kandydat demokratów nadrabiał gwiazdorską inscenizacją. Każdy krok i gest w Berlinie był zaplanowany, łącznie z tymi niezapowiedzianymi, jak wejście w tłum fanów pod kolumną Zwycięstwa czy wypad do siłowni w sąsiednim hotelu. Obama nie tylko chętnie poddaje się kultowi, ale sam go propaguje – do Berlina przyleciał ...