POLITYKA

Niedziela, 24 marca 2019

Polityka - nr 46 (2427) z dnia 2003-11-15; s. 92-93

Społeczeństwo / Obyczaje / Życie w cieniu wojny

Artur Guzicki

Dwa cmentarze

Miłoszyce i Nadolice Wielkie, dwie wsie pod Wrocławiem, łączy asfaltowa szosa. Dzieli historia pochowana na cmentarzach.

Proboszcz z Nadolic Wielkich niechętnie mówi o niemieckim cmentarzu, na którym złożono szczątki ponad 12 tys. niemieckich żołnierzy, którzy zginęli w 1945 r. na Dolnym Śląsku i Opolszczyźnie. – Jestem księdzem i zmarłych traktuję równo.

Dojechać do cmentarza jest łatwo. Wystarczy minąć kościół i wjechać na specjalnie zbudowaną drogę dojazdową. Kierunek wskażą solidne dwujęzyczne drogowskazy.

Wybrukowane alejki, przystrzyżona trawa. Marmurowe tablice z nazwiskami. Mają przypominać, że ofiarami wojny byli także Niemcy. Cmentarz jest jednym z wielu parków pokoju. Został założony przez Ludowy Niemiecki Związek Opieki nad Grobami Wojennymi. Opiekun tego miejsca jest opłacany przez fundację Pamięć. Na cmentarzu rosną 622 drzewka. Dęby, buki i klony. Każde kosztowało 500 marek. Przy każdym jest tabliczka z nazwiskiem fundatora. Za drzewka płaciły osoby prywatne, stowarzyszenia byłych niemieckich żołnierzy i związki wypędzonych. Wśród nich Witold Krochmal, były wojewoda dolnośląski. Na miejscu można też dostać bezpłatne foldery i&...