POLITYKA

środa, 20 lutego 2019

Polityka - nr 2 (2636) z dnia 2008-01-12; s. 12-15

Temat tygodnia / Kraj

Janina Paradowska

Dwa lata dla brata

„Nie będę się kierował lojalnością wobec niczego więcej poza ­lojalnością wobec Polski”. Kto jeszcze pamięta tamte słowa, wypowiadane przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego, kiedy z wielką pompą dwa lata temu obejmował swój urząd? Kto powie, że dotrzymał obietnicy?

Oceniając prezydenturę po roku pisaliśmy: jest źle, ale rok nie wyrok, zmiana jeszcze jest możliwa. Po dwóch latach dominuje przekonanie, że o reelekcji Lecha Kaczyńskiego należy zapomnieć; ba, że w ogóle może mieć kłopoty. Te opinie pojawiły się z dużą siłą, gdy po wyborach parlamentarnych prezydent na kilka tygodni zniknął, nie wiadomo, z powodu choroby, stresu wywołanego przegraną brata, czy też obmyślając nową strategię. Potem miejsce prezydenta zajął urzędnik Kancelarii Michał Kamiński, zasypując opinię publiczną informacjami, że prezydent został obrażony, że Tuskowi i PO zwycięstwa nie pogratuluje, zanim nie doczeka się przeprosin, że wokół organizowane są jakieś sabotaże, choćby w postaci rozkopanego Krakowskiego Przedmieścia, co utrudnia ruch limuzyn w okolicach prezydenckiej siedziby. Potok podobnych skarg i utyskiwań zdawał się nie mieć końca.

Czas po wyborach parlamentarnych, kiedy to prezydent musiał oswoić się z nową sytuacją tak polityczną, jak i osobistą, był bez wątpienia jednym z najgorszych okresów prezydentury Lecha Kaczyńskiego. To wtedy prezydent uwikłał się w&...