POLITYKA

środa, 22 maja 2019

Polityka - nr 17 (3158) z dnia 2018-04-25; s. 42-43

Społeczeństwo

Piotr Pytlakowski

Dym z Damą

Melodramat z wyższych sfer: odrzucona córka, zła macocha i wielka fortuna w tle. Czartoryscy pokazali, że nic, co ludzkie, nie jest im obce.

Ten spektakl trwa od grudnia 2016 r. Minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński ujawnia dzisiaj kulisy słynnej transakcji. Toczyły się wówczas negocjacje w sprawie zakupu kolekcji należącej do Fundacji Czartoryskich. Sejm uchwalił poprawkę budżetową pozwalającą dokonać kupna książęcych zbiorów, ale pieniądze można było wydać tylko do końca roku – potem by przepadły. Trwał wyścig z czasem, ale w końcu umowę podpisano. Za 476 mln zł (ponad 100 mln euro) dokonano zakupu kolekcji Czartoryskich, należących do tej familii trzech budynków w Krakowie, a także roszczeń, jakie ten ród miał do zaginionych kolekcji dzieł sztuki (np. „Portret Młodzieńca” Rafaela Santi, zagrabionego podczas drugiej wojny światowej). Według ministra był to prawdziwy sukces, bo uzyskano cenę poniżej 5 proc. rzeczywistej wartości nabywanego majątku. Chociaż, z drugiej strony, kupiono dzieła bezcenne – jak więc oszacować procenty od bezcenności?

Druga odsłona melodramatu – wychodzi na jaw, że Adam Czartoryski, właściciel fundacji, założył wraz z żoną inną fundację, tzw. rodzinną, w ...

Prywatna, ale państwowa

Kolekcję rodową Czartoryskich zaczęła tworzyć na przełomie XVIII i XIX w. Izabela Czartoryska. W 1801 r. założyła muzeum w Puławach i umieściła w nim swoje zbiory. W ten sposób dała wyraz idei, w myśl której zbiory familii Czartoryskich miały służyć nie celom prywatnym, ale dobru publicznemu. Wiele eksponatów Czartoryskim przekazywały nieodpłatnie inne osoby. Np. Tadeusz Czacki obdarował muzeum pamiątkami po polskich królach. Jak pisze na portalu HISTMAG.gov historyk dr Sebastian Adamkiewicz: „Ogólnonarodowego znaczenia zbiorów nie kwestionowano w drugiej połowie XIX w., kiedy w Krakowie powstawać zaczęło Muzeum Czartoryskich. Taki sam status miało ono po odzyskaniu niepodległości. Choć pozostawało w rękach prywatnych, potomkowie wielkiego rodu zdawali sobie sprawę z charakteru tej własności. Traktowali się bardziej jako kustosze niż realni dysponenci”.

Po 1945 r. państwo znacjonalizowało zbiory, ale nie do końca w formalny sposób. Kolekcję przekazano Muzeum Narodowemu w Krakowie, ale nie jako właścicielowi, a jedynie kuratorowi eksponatów. Jednocześnie odszukiwano po świecie dzieła sztuki zrabowane z kolekcji Czartoryskich podczas wojny. Niektóre odzyskiwano, inne wykupywano. W 1986 r. ówczesny minister kultury prof. Zdzisław Żygulski, dążąc do formalnego uregulowania własności zbiorów, wynegocjował z rodziną Czartoryskich zakup praw do zbiorów. Ustalono, że państwo zapłaci 6 mln dol., ale do transakcji nie doszło, bo zaproponowano Czartoryskim, że zamiast gotówki dostaną ekwiwalent w węglu.

W 1991 r. zbiory przekazano Adamowi Karolowi Czartoryskiemu. Umowa przewidywała, że kolekcja trafi w depozyt do Fundacji Rodziny Czartoryskich, w której władzach znajdzie się miejsce dla krakowskich muzealników i przedstawicieli państwa. Dzięki temu całość zbiorów nadal zachowa publiczny charakter i nie będzie mogła podlegać wyprzedaży. Adam Czartoryski jednak nie dochował warunków, bo, jak pisze dr Adamkiewicz, w 1997 r. część eksponatów wycofał z depozytu i sprzedał.

I tak oto za prawie pół miliarda z państwowej kasy Polska zakupiła zbiory, które i tak de facto należały do naszego kraju. W grudniu 2016 r. ówczesny zarząd Fundacji Czartoryskich podał się na znak protestu do dymisji. Jednym z powodów był fakt, że, jak napisano w oświadczeniu, fundator Adam Karol Czartoryski zażądał, aby polskie Ministerstwo Kultury przelało całą kwotę na jego prywatne konto.