POLITYKA

środa, 26 czerwca 2019

Polityka - nr 28 (2149) z dnia 1998-07-11; s. 33

Świat

Jacek Poprzeczko

Dyplomacja na skrzypce

Widziany z bliska Borys Jelcyn wygląda całkiem czerstwo i zdrowo. Nie należy z tego wyciągać zbyt daleko idących wniosków. W Rosji bowiem z reguły nic nie jest takie, na jakie wygląda.

W jakiejś mierze dotyczy to też relacji z Rosją. Od strony ekonomicznej stosunki polsko-rosyjskie wyglądały w ostatnich latach bardzo dobrze. W minionym roku nasz eksport zwiększył się o 30 proc., import o 63 proc., od kilku lat Rosjanie mają w tym handlu sporą nadwyżkę. Wysoki urzędnik rosyjskiego MSZ, bawiący w Polsce niedługo przed ubiegłotygodniową wizytą prezydenta Kwaśniewskiego w Moskwie, określił jednak ogólne stosunki między obu krajami jako "skomplikowane" i nacechowane "elementami podejrzliwości". Istotnie, współpraca gospodarcza kwitła, a po stronie politycznej panował chłód.

Było kilka przyczyn tego stanu rzeczy. Po stronie rosyjskiej przede wszystkim niechęć wobec przystąpienia Polski do NATO. Stanowisko rosyjskie w tej kwestii co prawda ewoluowało. Nie bez elementów widowiskowych, jak pamiętna zgoda Jelcyna po spotkaniu z Wałęsą w 1993 r., potem odwołana. Jednakże Rosjanie trwali w przekonaniu, że skoro zgodzili się na zjednoczenie Niemiec i wycofanie wojsk z krajów byłego Układu Warszawskiego, to właśnie za cenę nierozszerzania Paktu Północnoatlantyckiego. Odstępowali od tego bardzo niechętnie, nawet mimo podpisania układu Rosja-NATO w Paryżu. Patrzyli też podejrzliwie ...