POLITYKA

Piątek, 24 maja 2019

Polityka - nr 17 (2295) z dnia 2001-04-28; s. 29-31

Kraj

Piotr Pytlakowski

Dziadem mnie zrobili

Więzienna opowieść gangstera

Siedzi w Sztumie, w pojedynczej celi dla niebezpiecznych skazanych. To jego pierwszy w życiu wyrok, jaki odbywa za kratami. Twierdzi, że zarzucanych mu na procesie czynów nie popełnił. Nie wymuszał haraczy, nie zlecił morderstwa, nie był szefem mafii. Kim więc był, kim jest? – Byłem zwykłym przedsiębiorcą, hodowcą gołębi – odpowiada. – A oni mnie zamknęli, zrobili ze mnie dziada.

Prasa najpierw pisała o Henryku Niewiadomskim jako o domniemanym herszcie grupy wołomińskiej. W czasie procesu białostockiego pojawiły się wątpliwości. Niewiadomski szedł w zaparte – nie przyznawał się do niczego, nawet do pseudonimu. Był do tego stopnia przekonujący, że w końcu dziennikarze zaczęli pisać: Henryk N., domniemany Dziad. Nawet Wysoki Sąd uznał, że kwestia, czy Dziad to Dziad, ma kapitalne znaczenie i poświęcił jej wyjaśnieniu sporo cennego czasu. W końcu orzeczono, że świadek koronny donosząc na Dziada miał na myśli nieżyjącego już Wiesława Niewiadomskiego, brata Henryka. Wiesława znano wcześniej pod ksywką Wariat.

– Ja nawet pod względem materialnym nie jestem dziadem – uśmiecha się Niewiadomski. – Dziadem nazwano jeszcze w czasach szkolnych mojego brata Wieśka. Na mnie wołano Garbus.

Proces skończył się dla Henryka Niewiadomskiego stosunkowo łagodnym wyrokiem – 7 lat kryminału i 40 tys. zł grzywny. Jego adwokat założył apelację. – Wyjdę stąd, muszę wyjść – obiecuje Garbus, do niedawna zwany Dziadem. – Jestem niewinny, nie kłamię. W&...

Wświecie Dziada

Henryk Niewiadomski, ps. Dziad – domniemany przywódca tzw. gangu wołomińskiego, dostał wyrok w zawieszeniu za wypadek, jakiemu ulegli na jego posesji dwaj nielegalnie zatrudnieni przy budowie robotnicy, obaj zginęli. W procesie białostockim zakończonym w 2001 r. skazany na 7 lat pozbawienia wolności m.in. za zlecenie zabójstwa na Leszku D., ps. Waniek. Wańka nie zabito, będzie odpowiadał jako oskarżony w innym procesie. Policja twierdzi, że Dziad podporządkował sobie grupy przestępcze z Wołomina, Ząbek i Marek i czerpał nielegalne dochody m.in. z handlu spirytusem, rozlewni alkoholu, ściągania haraczy i fałszowania pieniędzy (rubli i karbowańców) – żadnego z wymienionych zarzutów jednak mu nie udowodniono.

Wiesław Niewiadomski, ps. Wariat – brat Henryka, wiązano go z nielegalną wytwórnią amfetaminy, napadami na TIR-y z alkoholem, porwaniami i wymuszeniami. Przez członków tzw. grupy pruszkowskiej uważany za wroga nr 1. Zginął w 1998 r. zastrzelony pod sklepem nocnym w Warszawie. O zlecenie jego zabójstwa podejrzewa się Leszka D., ps. Waniek.

Andrzej K., ps. Pershing – domniemany przywódca gangu pruszkowskiego, zastrzelony w grudniu 1999 r. w Zakopanem.

Wojciech K., ps. Kiełbasa – jeden z liderów grupy pruszkowskiej, zastrzelony w 1996 r. na ulicy w Pruszkowie.

Jarosław S., ps. Masa – członek gangu z Pruszkowa, bliski współpracownik Pershinga. Od ponad roku współpracuje z policją, w procesie członków gangu pruszkowskiego ma odegrać rolę świadka koronnego.