POLITYKA

Niedziela, 25 sierpnia 2019

Polityka - nr 49 (2379) z dnia 2002-12-07; s. 44-45

Gospodarka / Kłopotliwi lokatorzy

Urszula Szyperska

Dzicy nadchodzą

Na dziko zajmowali dotychczas mieszkania ludzie z marginesu, kobiety z małymi dziećmi uciekające od mężów alkoholików i inni nieszczęśnicy. Ostatnio pojawiła się nowa kategoria „dzikich”: cwaniacy wykorzystujący ułomne prawo. Ustawa o ochronie praw lokatorów zapewnia im bezkarność.

W Warszawie najwięcej dzikich lokatorów jest w starych domach przy Brzeskiej, Stalowej, Wileńskiej, Łomżyńskiej. Zarząd Nieruchomości Komunalnych Pragi Północ szacuje, że zajęli około 200 lokali. Ilu ich jest, nikt nie wie. Tutaj, nawet kiedy lokator ma prawomocną umowę, liczba rzeczywistych mieszkańców często nie zgadza się z zapisaną w dokumentach. Formalnie pokój z kuchnią zajmują dwie osoby, faktycznie czasem pięć albo sześć.

To jest rejon, w którym o formalności się nie dba. – Zdarzało się, że po śmierci samotnego lokatora rodzina z sąsiedniego mieszkania przebijała ścianę i łączyła obydwa lokale, pozostawiając nienaruszone drzwi wejściowe do pustostanu. Nie występowała o zgodę na rozgęszczenie, chociaż mogła ją dostać w normalnym trybie – mówi dyrektor Danuta Rochalska z północnopraskiego ZNK.

Taki sam zwyczaj przyjął się w okolicy o podobnej sławie, między Czerniakowską, Chełmską, Sielecką, Sobieskiego. W domu przy Czerskiej do pustostanu przebił się sąsiad, który nawet w zajmowanym ...