POLITYKA

Wtorek, 20 sierpnia 2019

Polityka - nr 17 (2702) z dnia 2009-04-25; s. 28-30

Kraj

Iza Michalewicz

Dzieci i ich dzieci

Lekarz zapytał, czy chciałaby mieć to dziecko. Odpowiedziała, że tak. Ale nie wie, czy jej rodzice pozwolą.

Ola unosi klapkę telefonu komórkowego, a tam esemes: mam 14 lat, moja dziewczyna 15 i chyba jest w ciąży. Nie wiemy, co mamy robić. Tylko spokojnie, stuka Ola w klawiaturę, nie róbcie głupstw, coś razem wymyślimy.

Skoro wpadły

Ola Ulewicz, z zawodu prawnik, lat 33. Znaki szczególne: Ania, lat niemal 18 – córka. Poza esemesami Ola odbiera też e-maile. Albo wiadomości na Gadu-Gadu. Odpisuje: cześć, mam na imię Ola, miałam 15 lat, jak zostałam mamą. Wtedy tama puszcza. Dziewczynki płaczą, że boją się rodziców, reakcji otoczenia. Boją się wpaść w przepaść pomiędzy dzieciństwem a dorosłością, jaką staje się przedwczesne macierzyństwo.

Co tydzień Ola – niewysoka, bystra, wygadana kobieta z niewielkiej Czeladzi na Śląsku – uspokaja i rzeczowo doradza dzieciakom, które za wcześnie eksperymentowały z seksem.

W Polsce nie istnieje już żadna organizacja, która pomagałaby nieletnim w sytuacji, kiedy mają zostać rodzicami. Ola przed kilkoma laty przytuliła się do jedynego wówczas takiego Stowarzyszenia Pomocy Nieletnim Rodzicom. Działało od 2004 r., ...