POLITYKA

Poniedziałek, 25 marca 2019

Polityka - nr 50 (3190) z dnia 2018-12-12; s. 28-30

Społeczeństwo

Ewa Wilk

Dziecinada

Doroczne obrastanie świata prywatnego i publicznego w bombki i lampki osiąga właśnie apogeum. Czy to jedna z oznak zdziecinnienia współczesnego człowieka?

Świecące łosie, migające bałwany, wieloczynnościowe anioły, czekoladowe mikołaje, sanki, dzwonki, sztuczny śnieg, syntetyczne sople, szron w spreju, wyklejanki na okna, wianki na drzwi, świeczki i świeczniki, zestaw opłatki-sianko-świeczka-stajenka w jednym, salaterki i kubeczki – wszystko z motywem choinki, jelenia, bałwana itd. Szaleństwo pozłacania i posrebrzania trwa od listopada, handel – od segmentu luksusowego po bazarowy – stoi w pełnej gotowości i błyskawicznie zmienił asortyment, jak tylko przestaliśmy przywalać groby bezmiarem chińskiej i rodzimej tandety, sztucznych chryzantem na sztucznym igliwiu, „zniczy LED LUX CEREMONY 2 na minimum 118 dni świecenia, 4,99 zł”, lampionów bez mała karnawałowych, zdobnych w plastikowe aniołki (na groby dziecięce) czy drzewka bonsai (dla nestorów).

Człowiek, prawdę powiedziawszy, mocno głupieje od społecznego nacisku, by sprostać tym estetycznym wyzwaniom, poddaje się niemej presji sąsiedzkiej i całkiem otwartej presji reklamowej; ani się spostrzeże, jak zacznie gromadzić plastikowe jajka, zające i barany – obowiązkowy staff wielkanocny.

Kilka dróg przez życie

Jest na to proste ...