POLITYKA

Poniedziałek, 24 czerwca 2019

Polityka - nr 19 (2603) z dnia 2007-05-12; s. 104-105

Ludzie / Sylwetka

Sławomir Popowski

Dziedzictwo cara Borysa

Chcąc przewidzieć, co będzie po Putinie, który za rok kończy ­prezydenturę, warto uważniej przyjrzeć się czasom Jelcyna. Tam znajdziemy początki wielu procesów formujących Rosję dzisiejszą i być może Rosję jutra.

Po śmierci Borysa Jelcyna zagranica chwaliła jego odwagę oraz wkład w demontaż systemu komunistycznego i radzieckiego imperium. Za to Rosjanie byli bardziej oszczędni w słowach i emocjach, choć jednocześnie nie kryli, że nazwisko zmarłego zawsze będzie im się kojarzyć z odpowiedzialnością za rozpad ZSRR, a także z totalnym chaosem, w jakim – za jego sprawą – pogrążyło się państwo rosyjskie w latach 90.

Tylko nieliczni, głównie przedstawiciele liberalnych elit, mówili o Jelcynie jako o przywódcy, który dał Rosjanom wolność. Dopiero po wystąpieniu prezydenta Władimira Putina – który po kilkugodzinnej zwłoce postanowił jednak uczcić pamięć swego dawnego protektora, ogłaszając żałobę narodową i zarządzając pogrzeb, organizowany po raz pierwszy od ponad stu lat według prawosławnego ceremoniału – proporcje te zaczęły się zmieniać na korzyść cara Borysa.

Jak ocenić jego polityczny dorobek? Dla mnie, po przeszło trzynastu latach pracy korespondenta w Moskwie, w tym w okresie całej pierestrojki, pierwszych pięciu latach Jelcyna oraz 3,5 roku pierwszej kadencji ...