POLITYKA

Wtorek, 18 czerwca 2019

Polityka - nr 42 (2727) z dnia 2009-10-17; s. 70-73

Historia

Dariusz Łukasiewicz

Dzieje strachu

Ostatnia postać strachu to trwoga przed kryzysem gospodarczym, wcześniejsze dotyczyły świńskiej grypy. Dawne lęki, zazwyczaj powiązane z wiarą i Bogiem, były dużo bardziej zróżnicowane – bano się właściwie wszystkiego.

W starym tekście słychać strach człowieka, który rozlicza się z życiem: „jałmużny nędznym nie dawał, ofiarym Bogu nie czynił”. Dominowała pedagogika strachu, Boga należało się bać – w kościołach zaczął obowiązywać zakaz wesołości (a przecież wcześniej radośnie w nich tańczono na Wielkanoc), potępiano tańce jako lubieżność, ganiono picie alkoholu. Św. Efrem powiadał: „gdzie są skrzypce, tańce i klaskanie, tam są ciemności dla mężczyzn i zguba kobiet, smutek aniołów i święto diabłów”. „Tam gdzie się tańczy jest i diabeł” – pisał ojciec Kościoła Jan Chryzostom. Ważniejszy od lęku przed światem stał się jednak strach przed sobą samym, obawa, że złym postępowaniem można zatracić własną duszę. Człowiekowi przypisano wielką skłonność do grzechu i zła, któremu z łatwością ulega, co miało być skutkiem grzechu pierworodnego.

Strach narastał zawsze w okresie wojen, nieurodzajów i epidemii. U nas tak było od czasów wojen poł...

Tagi

strachhistoria