POLITYKA

Wtorek, 23 października 2018

Polityka - nr 3 (2637) z dnia 2008-01-19; s. 44-46

Rynek

Piotr Stasiak

Dziś prawdziwych okazji już nie ma

Porzućmy złudzenie, że w dzisiejszym świecie da się naprawdę tanio kupić najnowszy samochód, dzieło sztuki czy choćby głupią bluzkę. Sezonowe obniżki to przemyślana marketingowa sztuczka, nakręcająca ruch w interesie.

Na początku stycznia w handlu tradycyjnie zaczął się okres obniżek i poświątecznych wyprzedaży. Jak co roku temat ten szybko trafił do gazet i telewizyjnych wiadomości. Tym razem poświęcono mu wyjątkowo dużo uwagi. Pewnie dlatego, że niedobór ostrych, politycznych konfrontacji trzeba było zastąpić innymi, możliwie atrakcyjnymi tematami.

Media zachłysnęły się wyprzedażami, ale tego entuzjazmu w dużej mierze nie podzielają klienci sklepów. Narzekają, że obniżki niewielkie, a towaru mało i przebrany. Zwabieni do sklepów wielkimi plakatami, znajdują w nich skromną półkę, a na niej kilka par przecenionych spodni, dwie bluzki oraz stringi w psychodelicznym odcieniu, których nikt przy zdrowych zmysłach i tak nie kupuje. Obiegową opinię o mizerności tegorocznych wyprzedaży potwierdzają zresztą sami sprzedawcy.

Dziś na zimę ciepły szal

Wszystkiemu winne konsumpcyjne apetyty rodaków, które dały o sobie znać przed Bożym Narodzeniem. Takiego szału zakupów jeszcze u nas nie było. – Sprzedaż detaliczna w listopadzie ...