POLITYKA

Wtorek, 21 maja 2019

Polityka - nr 44 (2217) z dnia 1999-10-30; s. 34

Kraj

Jagienka Wilczak

Dziurawe papiery

Szefowie zakładów byłego Centralnego Okręgu Przemysłowego są zgodni w ocenach: pogorszenie stanu ochrony mienia i tajemnic to plon fatalnej sytuacji ekonomicznej zbrojeniówki. W branży zapanował chaos, wynikający z braku decyzji rządowych i odpowiedzi na pytanie: co dalej.

Po dziesięciu latach dyskusji nadal nie funkcjonuje program restrukturyzacji. Likwidowano etaty straży przemysłowej, żeby zaoszczędzić na płacach i składkach na ZUS. Często rezygnowano z własnej służby ochrony, powierzając to zadanie firmom ochroniarskim. Dyrektor Edward Strzępek, odpowiadający za zabezpieczenie i ochronę w WSK Rzeszów, mówi, że jego firma na szczęście nie uległa tej presji. - Jeżeli agencja może coś robić taniej, to dlaczego my nie możemy? Straż przemysłową zreformowano tak, że może ona chronić skuteczniej i nie kosztuje więcej niż agencyjni ochroniarze.

Straż przemysłowa jest jednym z nielicznych pionów Huty Stalowa Wola, gdzie nawet przyjmowano nowych pracowników. Wzmocniono bramy wjazdowe, ruch pojazdów i osób jest uregulowany przepisami. Teren 650 ha jest ogrodzony, oświetlony i patrolowany zgodnie z planem ochrony z 1993 r. Żeby wejść tu bez przepustki, trzeba by pokonać podwójny płot, wykonać podkop. - W mieście śmieją się: u was nic się nie zmieniło. Bo rygorów nie poluzowano. Strażnicy zostali przeszkoleni, a część uzyskała licencję I stopnia. Czasy inwalidów dorabiających sobie ...