POLITYKA

Piątek, 22 lutego 2019

Polityka - nr 48 (2835) z dnia 2011-11-23; s. 14-15

Raport

Jacek Żakowski

Dziwny rząd

Bardzo dziwny ten rząd. Niby nowy, a w połowie stary. Niby stary, a młody. Niby kryzysowy, a ryzykancki. A tam gdzie ryzykancki, w istocie asekurancki.

Jak Donald Tusk sobie ten rząd układał, nie wie nikt. Bo układał go w samotności. Czy miał jakąś ogólną zasadę? Trudno się jej doczytać po owocach. Ze starego składu wziął pięciu pewniaków, stanowiących trzon decyzyjny poprzedniego rządu, i trójkę ministrów, którzy do ostatniej chwili nie mogli być pewni teki. To daje się wyjaśnić i zrozumieć. Zwłaszcza jeżeli zna się już exposé, w którym premier pierwszy raz całkiem otwarcie mówił, jak duże mogą być wyzwania, które nas czekają.

Pewniacy nie do ruszenia

W takiej sytuacji miejsca kluczowe obsadza się pewniakami. Finanse (Jacek Rostowski), rozwój regionalny (Elżbieta Bieńkowska), MSZ (Radek Sikorski) nie były przedmiotem politycznego targu. Podobnie jak obecność Michała Boniego (choć tu resort nie był oczywisty) oraz silne miejsce na zapleczu dla Jana Krzysztofa Bieleckiego (który nie chciał być konstytucyjnym ministrem). I również podobnie jak obsada dwóch peeselowskich resortów (rolnictwa i gospodarki). Waldemar Pawlak musiał pozostać ministrem gospodarki, bo objęcie jakiegokolwiek innego resortu byłoby ...