POLITYKA

Niedziela, 25 sierpnia 2019

Polityka - nr 7 (3148) z dnia 2018-02-14; s. 44-46

Rynek

Adam Grzeszak

E-auto w ślepej uliczce

Rząd PiS zapowiedział rewolucję elektromobilności, ale na rewolucję się nie zanosi, najwyżej na powolną jazdę pod górkę. Martwić się czy raczej cieszyć?

Ustawa o elektromobilności i paliwach alternatywnych przemknęła przez Sejm i Senat, jakby miała napęd odrzutowy. Próby dyskusji o niektórych rozwiązaniach zostały ucięte przez ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego i jego zastępcę od elektromobilności Michała Kurtykę ostrzeżeniami, że jeśli się nie pospieszymy, Polskę czekają kary za niewdrożenie dyrektywy UE w sprawie rozwoju infrastruktury paliw alternatywnych. Unia promuje transport niskoemisyjny i wymaga, by w każdym kraju właściciele takich aut mogli je zasilać energią elektryczną, gazem ziemnym, a nawet wodorem.

Polska nie chce się wlec w ogonie, ma ambicję stać się liderem. Minister Tchórzewski zapowiedział, że w 2025 r. po polskich drogach będzie jeździło milion samochodów elektrycznych. Plan Morawieckiego zakłada, że będziemy je sami produkować. Prace już trwają. Naukowe Centrum Badań i Rozwoju ogłosiło konkurs na najlepszy system magazynowania wodoru, niezbędnego w elektrycznych pojazdach zasilanych ogniwami paliwowymi. Wodór to paliwo przyszłości.

Tyle że nowa ustawa realizacji tych celów nie przybliż...