POLITYKA

Piątek, 17 listopada 2017

Polityka - nr 5 (3096) z dnia 2017-02-01; s. 32-33

Społeczeństwo

Agata Szczerbiak

Egzamin na dojrzałość

Chłopak z chłopakiem i dziewczyna z dziewczyną tańczą razem poloneza na studniówce.

Adam i Łukasz poszli razem dwa lata temu. Obaj w garniturach. Na zdjęciach pozowali objęci. – To była studniówka Adama, więc to on pytał o zgodę dyrekcji. Wiedział, że jego koleżanki szły razem i skoro dyrekcja zgodziła się na nie, to na nas też. I się zgodziła – opowiada Łukasz. – Nie było źle. Bez negatywnych reakcji, obgadywania, pokazywania palcem.

Za to pod zdjęciem Łukasza i Adama opublikowanym w internecie pojawiły się komentarze – o odruchach wymiotnych na widok takiej pary, i to bez alkoholu, o zepsutej przez nich imprezie. Ktoś napisał, że „jest różnica między wyrażaniem uczuć a obnoszeniem się z tym ogólnie na forum publicznym”.

Potem, już w szkole, nauczycielka pogratulowała Adamowi odwagi.

Nie wiadomo, ile par jednopłciowych staje razem do tańca. Kiedy cztery lata temu minister ds. równości Agnieszka Kozłowska-Rajewicz objęła patronatem Lekcję Równości, podręcznik opracowany przez Kampanię Przeciwdziałania Homofobii, który dowodził, że polonez na studniówce zarezerwowany tylko dla heteroseksualnych uczniów to przejaw dyskryminacji, rozpoczęła się medialna burza. Nie tylko w prawicowych mediach.

Gdy dwa lata temu dwumiesięcznik społeczno-kulturalny LGBT „Replika” zaczął zachęcać swoich czytelników do przesyłania zdjęć i krótkich historii ze studniówek, pojawiło się kilkanaście relacji z całego kraju, choć głównie z dużych miast, i były to pierwsze w Polsce dowody na obecność jednopłciowych par na studniówkach.

W ciągu ostatnich lat wiele się zmieniło w kwestii widoczności osób homoseksualnych w szkołach. Szef „Repliki” Mariusz Kurc wspomina, że 25 lat temu, kiedy to on był w klasie maturalnej, nawet do głowy by mu nie przyszło, żeby pójść na studniówkę z chłopakiem. Teraz maturzyści przysyłają własne zdjęcia, piszą pod nazwiskiem.

Studniówkowy polonez to tradycja, która – jeśli ją brać absolutnie serio – w praktyce trudno łączy się z gender. Polonez bardzo wyraźnie ustawia relację między chłopakiem a dziewczyną. Szarmanccy mężczyźni pomagający przejść pod tunelem i dziewczyny w sukienkach, wsparte na męskich ramionach, czasami z różą w dłoni. Jeśli para homoseksualna chce w taki konserwatywny rytuał wejść, musi go odtworzyć. Ale jak?

Problem młodych lesbijek zaczyna się już od sukni. Na ich forach jednym z głównych tematów wśród nastolatek jest strój studniówkowy – zwykle spodnie – oraz reakcje rodziców. „Jak mam jej wytłumaczyć, żeby pozwoliła mi być sobą?” – pisze maturzystka, która nie powiedziała matce, że woli dziewczyny. Anię koledzy na studniówce po raz pierwszy zobaczyli umalowaną i w sukience, ale włosy ścięła specjalnie dzień przed na zapałkę. – Było tak, jak chyba powinno być, tańczyłyśmy razem poloneza. Obie byłyśmy w sukienkach. Ja stałam w rzędzie z chłopakami, a Maja z dziewczynami – opowiada.

Jakkolwiek by były ubrane, komentarze o lesbijskich parach na studniówce nie są – jak w przypadku chłopców – okazywaniem obrzydzenia czy zniesmaczenia. Są sprowadzane do poziomu obiektu seksualnego, słyszą o trójkątach albo „żeby się pocałowały, bo to podniecające”.

Inne uwagi słyszą chłopcy. Mimo że nie eksperymentują ze strojem, są częściej niż lesbijki napiętnowani przez otoczenie jako ci zniewieściali, sfeminizowani, „przegięci”. Doświadczają homofobicznej przemocy – zarówno słownej, jak i fizycznej – dużo częściej niż porównywane z nimi uczennice. Jak wyjaśnia psycholog współpracujący z homoseksualistami Daniel Bąk, wynika to z faktu, że kobiety i mężczyzn obowiązują inne kulturowe standardy wchodzenia w bliskość z osobami tej samej płci. I tak jak widok dwóch kobiet razem, okazujących sobie bliskość, oznacza „jeszcze więcej kobiecości”, widok dwóch chłopaków tańczących ze sobą, jakkolwiek by się zachowywali, jest odbierany jako „zdecydowanie mniej męskości”.

Właśnie ten moment w polonezie, kiedy para na chwilę się ze sobą rozstaje i tańczy jedną z figur z kimś innym, skutecznie popsuł studniówkę jednemu z uczniów w północnej Polsce. Chłopak chciał zabrać swojego chłopaka. Poinformował o tym dyrekcję i nauczycieli, dostał zgodę, problemu nie było, dopóki nie doszło do prób tańca. Żaden chłopak z tej szkoły nie zgodził się choćby przez 10 sekund tańczyć z gejem. W końcu chłopcy w ogóle nie przyszli na studniówkę.

Zresztą sami geje nie mają jednoznacznej opinii o zniewieściałości, „przegiętości”. Jedni uważają ją za część gejowskiej kultury, inni – za wymysł heteryków, przejaw homofobii i ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]