POLITYKA

Poniedziałek, 25 marca 2019

Polityka - nr 44 (3184) z dnia 2018-10-30; s. 38-40

Rynek

Adam Grzeszak

Ekscesy i sukcesy rodzinnych sukcesji

Pierwsze pokolenie polskiego kapitalizmu odchodzi na emeryturę z nadzieją, że stworzone przez nie firmy przejmą dzieci, a potem wnuki. To jednak nie takie proste. Z pomocą przychodzą doradcy sukcesyjni.

Kiedy doradca sukcesyjny po raz pierwszy pojawia się na rodzinnym spotkaniu, zwykle bez uprzedzenia, wywołuje małą panikę. Dlaczego mamy mówić o sukcesji? Dlaczego nic nam nie powiedziałeś, tato? Rodzina podejrzewa najgorsze, podobnie jak pracownicy firmy, do których szybko dociera, że w rodzinie szefa szykują się jakieś zmiany. Wiedzą, że to może im źle wróżyć. W firmach rodzinnych pracownicy są świadomi, że ich los jest spleciony z losem właścicieli. Zwłaszcza z losem prezesa, głowy rodu. Bo najczęściej na czele firm rodzinnych stoją mężczyźni, choć są od tego liczne wyjątki. W 16 proc. polskich przedsiębiorstw rodzinnych to kobieta jest głównym udziałowcem (średnia światowa to 9 proc.).

Pierwszą rozmowę odbywamy zawsze z głową rodziny. Dyskretnie. Poznajemy, jakie są oczekiwania naszego partnera i jak wyobraża sobie sukcesję w swojej firmie. To nie są łatwe rozmowy, bo szefowie firm rodzinnych często nie zdają sobie sprawy, że stają przed wyjątkowo trudnym procesem, który trwa średnio siedem lat – wyjaśnia Paweł Rataj, radca prawny i doradca sukcesyjny. Przyznaje, że ...