POLITYKA

Niedziela, 16 czerwca 2019

Polityka - nr 20 (2705) z dnia 2009-05-16; s. 70-71

Nauka

Edwin Bendyk

Eksperyment profesora Obamy

Barack Obama kocha naukę i w nią wierzy. Miarą tej miłości są dodatkowe miliardy dolarów na badania, które mają zmienić świat.

Barack Obama zapewniał w kampanii wyborczej, że zakończy wojny rozpoczęte przez George’a Busha. Pierwsza, z jaką się uporał, to War on Science – wojna z nauką, której przejawem był zakaz finansowania z pieniędzy federalnych badań nad komórkami macierzystymi oraz motywowane politycznie nominacje na stanowiska w takich instytucjach jak Agencja Ochrony Środowiska. 9 marca nowy prezydent ogłosił, że rząd wznawia finansowanie zakazanych do niedawna projektów, oświadczając jednocześnie, iż nie widzi sprzeczności między swoją wiarą religijną a popieraniem naukowych poszukiwań, które mogą zmniejszyć ludzkie cierpienia. Przy okazji odnowił oświeceniową zasadę nowoczesnego państwa: jego działania mają opierać się na wiedzy naukowej, a nie na ideologii. Dlatego Biuro Polityki Naukowej i Technicznej Białego Domu ma opracować strategię przywrócenia naukowych standardów w działalności rządu.

Słowom towarzyszą czyny. Najbardziej spektakularny to nominacja na stanowisko szefa departamentu energii Stevena Chu, wybitnego fizyka, laureata Nagrody Nobla, dyrektora Lawrence Berkeley National Laboratory. To nie jedyna gwiazda nauki włączona w krąg prezydenckiej władzy. Dodać jeszcze należy Harolda Varmusa, ...