POLITYKA

Wtorek, 23 października 2018

Polityka - nr 14 (2750) z dnia 2010-04-03; s. 28-31

Kraj

Jacek Żakowski

Eksperymenty na demokracji

Czy w Polsce jest demokracja? Chyba tak. Ale czy mamy poczucie, że wpływamy na decyzje polityków?

A w Ameryce jest demokracja? Chyba też. A w Niemczech, Danii, Francji, Brazylii? Chyba jest. Dlaczego chyba? Bo jeśli demokracja oznacza rządy ludu (czyli ogółu) i dla ludu, to trudno dziś znaleźć na świecie takie miejsce, gdzie ona realnie działa.

Dwadzieścia lat temu zaczęliśmy w Polsce budować demokrację. I prędko przestaliśmy. Na początku szło nam szybko i do przodu. Częściowo wolne wybory kontraktowe. Pierwsze wolne wybory samorządowe. Pierwsze wybory prezydenckie. Pierwsze całkiem wolne wybory parlamentarne. Co kilka miesięcy nasza demokracja rozszerzała się i pogłębiała. Ale to jeszcze była młoda demokracja. Początkująca. Krucha. W pierwszych latach wciąż nam towarzyszył niepokój, jak długo przetrwa.

Elita, która czuła się za ten proces odpowiedzialna, wiedziała, że demokracja wymaga infrastruktury. Sądy szybko dostały więc niezawisłość, prasa – wolność, partie, związki, stowarzyszenia, fundacje – swobodę działania, obywatele – prawo do demonstrowania, zgromadzeń, strajku, swobodnej ekspresji. Osiem lat po odzyskaniu wolności uchwaliliśmy nową konstytucję, która prawo stawiała przed wł...