POLITYKA

Czwartek, 20 czerwca 2019

Polityka - nr 36 (2570) z dnia 2006-09-09; s. 34-36

Kraj / Rozmowa Polityki

Wiesław Władyka

Elita musi pytać

Rozmowa z profesorem Jerzym Jedlickim o tym, dlaczego inteligencja przeszkadza władzy

Wiesław Władyka: – Panie profesorze, od lat zajmuje się pan badaniami polskiej inteligencji. Jak pan odebrał słowa Jarosława Kaczyńskiego o łże-elitach?

Jerzy Jedlicki: – Odebrałem je jako wyraz pewnego kompleksu. Jarosław Kaczyński był i jest ostro krytykowany przez dużą część prasy opiniotwórczej: on osobiście, jego brat, jak też Prawo i Sprawiedliwość. Nie tylko publicyści są wobec niego krytyczni, także wielu intelektualistów, to jest profesorów albo pisarzy wypowiadających się na tematy publiczne. Miał więc zapewne poczucie, że jest osaczany przez jakichś mądrali, którzy uważają się za coś lepszego. Przypuszczam, że dlatego wypsnęło mu się słówko o tych łże-elitach. Nie przywiązywałbym do tego większego znaczenia, o wiele poważniejsza wydaje mi się koncepcja państwa, którą prezentuje tenże polityk, państwa misyjnego, narodowo-klerykalnego.

Łże czy też nie łże, ale elity mogą przecież denerwować tak zwanego przeciętnego człowieka. Wymądrzają się, wszystko wiedzą lepiej, nadają sobie prawo wypowiadania się o wszystkim, uważają siebie za coś lepszego.

Zaraz, zaraz. Pojęcie to ...